Noce gasną, kto ci poświeci, gdy braknie
paliwa i kotów latarników? Jesteś lunatykiem,
ale tylko trochę; nie będzie siatki, kiedy
zaczniesz spadać – sen urwał się za wcześnie
i masz pod głową twardo, i naprawdę.
Znajdzie się, jak zwykle chodząca poczciwość
– sprawdzi oddech, poskłada, zajrzy pod
powiekę, na krótką chwilę pozapala lampki,
potem się zabawicie w ciepło, coraz cieplej.
Święta Katastrofa, patronka czterołapych.
Można w ciemno spadać, żegnać się i żegnać.
I znowu ktoś inny całkiem się roztrzaska.
Rozmowa z samą sobą. Na pocieszenie. Ale pociecha przyda się każdemu. Dobrze mieć przeświadczenie, że katastrofa przydarzy się bliźniemu, nie nam. (Leżę, ale się podniosę, tylko nie wiem jak)
zgłoś
niezmiennie w wysmienitej formie; ten wiersz troche taki szymborski
zgłoś
Ech mam zaległości, nie nadążam ostatnio z czytaniem. No ale jestem. Tak się zastanawiam nad tą patronką, im się tylko zdaje, że zawsze spadną na czerty łapy, w praktyce chyba rzadko. Patronka dba o swoich.
zgłoś
o majn... mirka nie bij bo ślepocie człowiek nie poradzi :) wiesz jak mi wyszło po pierwszym szybkim spojrzeniu? a tak: kto ci poświeci gdy braknie palikotów? :))))))))))) ciekawe co Freud na to...
zgłoś
hehe
zgłoś