Jaki natrętny chaos – gdy cisza wymyka się,
dudni w tym wielkim domu i wyobrażam
sobie, że nie jestem sama. Ale dzisiaj coś
przejrzało tę grę, nadaje sygnały, jest w nich
groźba, mało ludzkie w tonie, raczej pisk
niż głos. Pełno go w ustach czuję, potem wpełza
między splątane jelita i pali. Zaraz wybuchnie
jedna z moich planet, zasypie ziemią wszystkie
znaleziska. Krew się wystudzi i popłynie wolniej.
Coś tu umiera, choć wciąż jestem ciepła.
Krew trudno zmyć; krwią, jeśli się uda,
na skórze napiszę, że tu kiedyś życie było.
Skąd ta groza? Skąd ten fatalizm? Przecież ten wielki dom, to autor we własnej osobie.
zgłoś
Mam wiele domów; jeden z nich jest dotykalny, inne są domami znienacka, schowanymi, które nawiedzają wtedy, kiedy najtrudniej się przed nimi ucieka. Bo dom nie jedno ma imię.
zgłoś
Szczególnie to: " cisza wymyka się, dudni w tym wielkim domu i wyobrażam sobie, że nie jestem sama." Ostatnio piszesz bardzo bolesne , metafizyczne wiersze. Jakbyś dotykała ręką Absolutu.
zgłoś
Wiesz Jarku, tak je wklejam, chociaż napisane wszystkie w ciągu ostatnich trzech lat, żeby jeszcze posłuchać uwag. Bo to jest (poza kilkoma tekstami) niemal cała książka, którą drukarnia za ok. dwa tygodnie bierze na tapetę. Dzięki wklejkom tutaj i uwagom, pozbyłam się paru baboli:) Ten tekst został napisany w bardzo szczególnym momencie, w kiepskim, nie ukrywam. Choć powstał chyba dwa lata temu, tkwi we mnie jak kula, której lekarz nie umiał i nie chciał wyjąć, bo była zbyt blisko serca.
zgłoś
niestety pustka w domu nawiedza takze czlowieka tak bezdomnego jak ja...
zgłoś
Cos tu umiera, choc wciaz jestem ciepla. Nie zebys, Mirko, miala sie przejmowac moim zdaniem, ale wlasnie dla mnie tutaj konczy sie ten wiersz.
zgłoś
Podzielam tę opinię.
zgłoś
Panie Aleksandrze, wlepiłam coś po Pańskim komencie i się nie wlepiło, co mnie ostatnio denerwuje, bo się nie chcą komenty dodawać. Napisałam zaraz po Panu, w odpowiedzi, że ja się przejmuję każdym zdaniem i pilnie czytam wszelkie sugestie, bo dobrze, że ktoś to innym okiem przeleci. Sama się od niedawna skłaniam do wycinki końcówki, jeszcze mam trochę czasu, by coś postanowić:) Mateusz, dziękuję. jak tam Tobek? Zatęskniam się za nim.
zgłoś
Tob przesyła pozdrowienia:-)
zgłoś
Mirko , rzeczywiście te dwie ostatnie frazy można sobie darować,Cała fraza:"Coś tu umiera, choć wciąż jestem ciepła." jest mocnym , akordem-pointą.
zgłoś
Pani Mirko, ja mam strywializowaną wyobraźnię nadmiarem filmowej ikonografii i skojarzyło mie sie z "Obcym". Ale z drugiej strony jest to kosmicznie dobry wiersz i chyba sugestia Jarka jest trafna. Mozna też:Krew się wystudzi i popłynie "dalej". Pozdrawiam serdecznie:)
zgłoś
przyznam się, ze trochę mi szkoda tej koncówki, zwłąszcza ostatniego wersu, bo ta myśl jest bardzo istotna, będe jeszcze patrzec na wiersz okiem hitlera, moze coś przefastryguję Dzięki za czytanie
zgłoś