...i...

czasem
odejście jest defibrylatorem
ratującym miłość albo
licznikiem wierności tęsknoty

potrzeba nam chwili
żeby zrozumieć powrót

krzysztof bojko
5 lipca 2011 o 19:09

jak najbardziej. chwila... jak dla mnie (nietechnicznie w związku z tym wersem) chwile... pozdrawiam Panie Januszu.

zgłoś

Wieśniak M
5 lipca 2011 o 20:23

Zawsze jest jakieś "i" :)), pozdrawiam:))

zgłoś

P
5 lipca 2011 o 20:54

proste i przejrzyste - tak czasem trzeba "oczywiste oczywistości"

zgłoś

Kasiaballou vel Taki Tytoń
5 lipca 2011 o 22:10

masz rację, Januszu :) ale co Wy macie z tymi wielokropkami, boszsz.......... :/

zgłoś

Jarosław Jabrzemski
5 lipca 2011 o 23:12

Niegłupio i marnie. Serce domyślne, a resuscytacja odstręcza. Komory migoczą, odcięto źródło zasilania, ratownik opadł.

zgłoś

issa
5 lipca 2011 o 23:27

Nie wiem. Jest albo i nie jest. Czasem tak, czasem nie. A czasem jeszcze inaczej. Takie jakieś ogólnikowo namaszczone. Defibrylacja bywa namaszczona? Dobrego.

zgłoś

alt art
6 października 2012 o 09:33

czasem..

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się