awaria weny

był we mnie czas zaszyty wśród paproci
kiedy olszyny jak tabuny koni
wyłaniały się z mgieł a metafory
zasypiały w mchu

na próżno szukałem słów niewypowiedzianych
i niezapisanych w żadnej z ksiąg
uparcie nie chciały przyjść do mnie
widziałem w światłach lampionów
haust powietrza krzewu i ludzi
prowadzących na smyczy marzenia

słuchałem interludium Brahmsa jako grę wstępną
do pertraktacji z Panem Bogiem o urlop
pieszcząc w zachwyconych dłoniach
kielichy pijane białym i czerwonym winem

jak oset roztargniony pomiędzy zbożami
waham się który wybrać wiatr
aż świt rozłupie orzech nocy
i ściągnie łachmany z chat

Wieśniak M
1 lipca 2011 o 17:13

Słowa przyjdą.....czasem zupełni w ubikacji;))))

zgłoś

Istar
1 lipca 2011 o 17:52

szeptem przychodzą czasami

zgłoś

gabrysia cabaj
1 lipca 2011 o 19:04

olszyny jak tabuny koni wyłaniały się z mgieł - cudowne. olszyny to moje ukochane drzewa

zgłoś

gabrysia cabaj
1 lipca 2011 o 19:57

ale, ale! i tu też mamy wino:)

zgłoś

Wieśniak M
1 lipca 2011 o 19:59

A wino biało czerwone:)

zgłoś

janusz pyzinski
1 lipca 2011 o 20:10

dobrze czytacie - no to zdrówko!

zgłoś

oczy jak pustynia
3 lipca 2011 o 09:02

nastroił nostalgicznie:-)

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się