był we mnie czas zaszyty wśród paproci
kiedy olszyny jak tabuny koni
wyłaniały się z mgieł a metafory
zasypiały w mchu
na próżno szukałem słów niewypowiedzianych
i niezapisanych w żadnej z ksiąg
uparcie nie chciały przyjść do mnie
widziałem w światłach lampionów
haust powietrza krzewu i ludzi
prowadzących na smyczy marzenia
słuchałem interludium Brahmsa jako grę wstępną
do pertraktacji z Panem Bogiem o urlop
pieszcząc w zachwyconych dłoniach
kielichy pijane białym i czerwonym winem
jak oset roztargniony pomiędzy zbożami
waham się który wybrać wiatr
aż świt rozłupie orzech nocy
i ściągnie łachmany z chat
Słowa przyjdą.....czasem zupełni w ubikacji;))))
zgłoś
szeptem przychodzą czasami
zgłoś
olszyny jak tabuny koni wyłaniały się z mgieł - cudowne. olszyny to moje ukochane drzewa
zgłoś
ale, ale! i tu też mamy wino:)
zgłoś
A wino biało czerwone:)
zgłoś
dobrze czytacie - no to zdrówko!
zgłoś
nastroił nostalgicznie:-)
zgłoś