jeszcze będziemy

jeszcze będziemy synku bogaci powtarzał ojciec żując kaszankę
nigdy nie potrafił mówić nadaremnie święta oplecione łańcuchem i świerkiem
brudziły szczęśliwymi dłońmi dni pod górkę ciągnące za sobą sznurek i pętelkę

z niegasnącą nadzieją posiadania skrzydeł podchodził do okna
by rzucić się w przestrzeń poklepywał biedę rosła jak natchnienie
choć elektryczny łańcuch już dawno rozdzielił stare i nowe
wysiadywał na progu rozmowy o życiu narzekając że wszędzie daleko

jeszcze będziemy synku pępkiem świata zgrzytały w zębach resztki po kieliszkach
twardniała ręka krzyczał pas do kogo się uśmiechnąć Kaina czy Judasza
gdy jesień wsącza w drzewa rozpaloną miedź a ngi konar morzem i okrętem

jeszcze wrócimy synku tam gdzie kwiat nienazwany śladem końskich kopyt
i młyn lemiesza nieustannie przesypuje piasek widzę utracony raj
i wielki wóz wjeżdżający w niebieskie stodoły jeszcze będziemy
synku szczęśliwi tylko ze Styksu wyciągniemy znaki

gabrysia cabaj
1 lipca 2011 o 11:05

bardzo przemawia

zgłoś

Istar
1 lipca 2011 o 11:06

bardzo nostalgicznie tu i tam i wszędzie, ostatnio, na plus janusz, jak często zresztą

zgłoś

krzysztof bojko
1 lipca 2011 o 15:06

"poklepywał biedę rosła jak natchnienie"... "jeszcze będziemy synku szczęśliwi tylko ze Styksu wyciągniemy znaki"... świetne sedno. pozdrawiam.

zgłoś

Kasiaballou vel Taki Tytoń
1 lipca 2011 o 17:49

pożyczysz tych farbek? ;)

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się