23 kwietnia 2011

poezja

janusz pyzinski
janusz pyzinski

Wielkanoc

jakby się kamień nie zatoczył
otwarty stoi grób krzyże z Golgoty
na rdzawy całun rzucają cień

dwaj uczniowie z drogi do Emaus
wracają gdzie rodzinny próg
pachnie już jajkiem tartym chrzanem
tam z ciała chleba boży baranek
w kwitnącym sadzie rajskich pisanek
kusi rytuał święconki

słońce zmieniło pościel ziemi
deszcz jeszcze wczoraj umył okna
zakwitły bazie i jakby znikąd wyrósł krokus
wszystko się rodzi lub zmartwychwstaje
bo to już przecież Wielkanoc

świetlne zajączki z podniebnej łączki
puszczają do siebie oczka
miłość przywdziewa koronę
to niepojęte że jednej nocy
tyle się zdarzyć może
a to dopiero wiosna

heol
23 kwietnia 2011 o 20:52

na tak,Janusz;leciutka,wiosenna Wielkanoc zmartwychwstała,

zgłoś

Waldemar Kazubek
24 kwietnia 2011 o 10:53

Bywa tak, że zderzanie pewnych obrazów w jednym tekście wyapada nieręcznie (w sensie komicznie) obawiam się, że tutaj się tak stało a komizm raczej nie był zamierzony.

zgłoś

Magdala
18 czerwca 2011 o 17:44

czytam jak niezmienną powtarzalność, nie widzę herezji. czuję taką ciągłość właśnie - przeplatanie się śmierci, narodzin, zmartwychwstania, rozpaczy z radością, nocy z dniem i powtarzalności pór roku. podoba się, pomimo kontrowersji (?) pozdrawiam.

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się