19 grudnia 2014

poezja

agnieszka_n
agnieszka_n

na dwa

nie można wczytać obrazu. dotknij, aby ponowić próbę.
 
zawsze chciałam, żebyś lubił widok z okna,
ale droga wyciąga ręce i przestajemy lepić chmury.
miasto wdycha przez nozdrza osobno
i nie zrosną się już nasze światy.
 
jestem silna. nie potrzebuję ramienia ani parasola.
noszę w kieszeni zapałki, jednak gdzie podziać smutek,
czym przysypać, żeby ze mnie wyrósł?
słyszałam, że można przywyknąć,
 
obłożyć jak pajdę i zasmarować ciepłem.
zasadzić drzewo, co zrodzi słodkie jabłka,
gdy koty zamruczą liściom na śmierć
i poznamy siebie po zapachu książek.

Ustinja21
19 grudnia 2014 o 21:18

bardzo obrazowe :)

zgłoś

Wieśniak M
19 grudnia 2014 o 23:19

zostaje kilka obrazów/ jak puzzle dobierane wciąż na nowo/ układają się ku zdziwieniu/ wciąż w ten sam wzór...

zgłoś

agnieszka_n
19 grudnia 2014 o 23:31

cieszę się i pozdrawiam :-)

zgłoś

Ania Ostrowska
20 grudnia 2014 o 09:22

całość bardzo mi się dobrze czyta, ale uderza w sam środek zwłaszcza końcówka . Pozdrawiam :)

zgłoś

agnieszka_n
20 grudnia 2014 o 22:16

Dzięki! :)

zgłoś

zuzanna809
3 stycznia 2015 o 03:37

Fajny.

zgłoś

agnieszka_n
4 stycznia 2015 o 23:03

Fajnie :) Dzięki, Zuzka! :)

zgłoś

jeśli tylko
4 stycznia 2015 o 23:09

papierowych?

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się