Zanim obcieli warkocze

pamiętam beztroskie spacery
po lasach mazurskich
chodziłam na jagody
z blaszanym kubkiem 
w domu zjadałam je
z cukrem i mlekiem
prosto od krowy

babcia w chuście i w
długiej spudnicy do ziemi
w piwnicy  z tajemnym wejściem
z sieni z klapą w podłodze
trzymała skarby na zimę

dziadek wieczorem
popijał nalewkę
z dojrzałych aż czarnych wiśni
miał takie piękne rumieńce

pamiętam ten cudny
zapach na strychu 
zboża i szynki wędzonej
i chabry z których Basia
robiła podpiwek 

i tą ostatnią wizytę u fryzjera
w Ostródzie 
by obciąc  warkocze
przed powrotem do Gubina
bo czas już  był  iśc do szkoły

Efka
7 września 2010 o 11:06

wiersz - kojący obrazek. Podoba mi się.

zgłoś

istanbulprincess
11 października 2010 o 18:56

smakowity i nostalgiczny :)

zgłoś

Mirek Dębogórski
7 grudnia 2010 o 20:16

Panna z Gubina zostawiła warkocze na Mazurach (i nie tylko) Bardzo:-))

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się