Na rozdrożu nocy

Kiedy noc swój czarny welon rozkłada,
zmysły moje czasem dziwna pustka dopada.
Wycie samotnego kundla gdzieś dobiega z dali,
smutkiem nasiąkają oczy i  coś w sercu pali.


Nawet słowiki zamilkły snem głębokim otulone.
Chciałbym, żeby ktoś zabrał pustkę i oczy zmęczone.
I miłość swoją darował i dotykał gestem
i mówił do mnie: jestem.

Margot
23 czerwca 2010 o 23:28

Edmundzie, też tak mam czasami. Podoba mi się. Pozdrawiam :).

zgłoś

Józef Załuski
24 czerwca 2010 o 01:15

Wreszcie cos dojrzałego ! Edmundzie stosowanie dobrych przykłady daje coraz lepsze efekty.I rym na miejscu i do tego własciwy.Pyszna opowieść o nocnych wrażeniach !

zgłoś

Marcin Małolepszy
25 czerwca 2010 o 11:33

Józefie nigdy nie jesteśmy na tyle dojrzali aby wciąż dojrzewać. Edmundzie podobają mi się twoje wiersze !!!

zgłoś

Józef Załuski
26 czerwca 2010 o 15:43

Dojrzały owoc niestety spada z tego na czym wyrasta a "MY" koniec swego dojrzewania widzimy wtedy gdy wiozą nas na kole "czarnej karety" I wtedy dla nas jest czas dojrzały.TAKA TO MOŻE NIEŻYCIOWA PRAWDA MARCINIE.

zgłoś

Edmund Muscar Czynszak
27 czerwca 2010 o 00:05

Drodzy panowie wasze kowenanse są bez przedmiotowe w moim wierszu pragnę , przedstawić tak zwaną wieczorna handre i nastrój jaki niejednokrotnie nam towarzyszy ...

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się