Popołudnie w odcieniu szarości

  
Za oknem słońce wdepnęło w chmury 
spod cienkiej warstwy zimowej kołdry 
wyłaniają się resztki naszej niefrasobliwości 
przy latarni pies daremnie oczekuje swego pana  
 
dzieci tworzą zimową rzeźbę na kształt bałwana 
bezdomni wędrowcy plądrują śmietnik 
poszukując resztek wczorajszego dobrobytu
 
napotkana do połowy opróżniona butelka  
przynosi skierki pogodnego uśmiechu
               
 
 
ich twarze emanują darowanym szczęściem     
smutek niezmiennie okupuje moje szare komórki 
poczekam jutro, kiedy kolejne chwile 
strzepną szare odcienie dzisiejszego dnia.   

Józef Załuski
10 grudnia 2010 o 23:25

Jeszcze wiele takich dni nas czeka zanim wiosna majem wróci. Refleksja jaką budzi ten wiersz nie napawa optymizmem ale może następny będzie w bardziej pogodnym nastroju?

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się