6 października 2010

poezja

Edmund Muscar Czynszak
Edmund Muscar Czynszak

Rany niezamierzone



 
Zawód jaki sprawiam jest
konsekwencją,
mojej niesubordynacji własnych
wniosków.
Ale zawsze czekam cie w punkcie
wyjścia naszej wspólnej historii,
droga pokonywana we dwoje,
nie jest wspólną ścieżką.
 
Lecz kule naszych pragnień
toczą się wspólnym torem.
Potykając się nieustannie o nasze
ułomności,
dotykamy się chłodnymi oddechami
milczenia.
Kiedy ty czekasz mnie a ja ciebie,
Raniąc się fałszywym tropem myśli.
 
I dopiero pod ciemna kołdrą nocy,
księżyc rozjemca zcala nasze serca.

An - Anna Awsiukiewicz
6 października 2010 o 15:32

Pięknie.Jestem pod wrażeniem:)

zgłoś

Nina Malina
6 października 2010 o 21:19

no cóż,wiersz piekny

zgłoś

Józef Załuski
6 października 2010 o 22:06

Pracowicie działasz na tzw.niwie poezji prawie miłosnej o czym świadczy powyższy wiersz ,który zapewne znajdzie się w wiadomym almanachu na który zgodzi się zapewne obiekt Twych westchnień. Księżyc jak czytam powiernikiem nieiednego i niejednej !

zgłoś

Nina Malina
6 października 2010 o 22:31

Józefie czyżbyś nigdy nie doznał takich chwil?

zgłoś

Edmund Muscar Czynszak
7 października 2010 o 12:04

To są noce które powinny trwać wiecznie a o miłości można wiele i zawsze pozostaje nie dosyt.

zgłoś

Withkacy
8 października 2010 o 18:36

zmusza do refleksji

zgłoś

Marcin Małolepszy
13 października 2010 o 13:59

Zapewne !

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się