Rany niezamierzone



 
Zawód jaki sprawiam jest
konsekwencją,
mojej niesubordynacji własnych
wniosków.
Ale zawsze czekam cie w punkcie
wyjścia naszej wspólnej historii,
droga pokonywana we dwoje,
nie jest wspólną ścieżką.
 
Lecz kule naszych pragnień
toczą się wspólnym torem.
Potykając się nieustannie o nasze
ułomności,
dotykamy się chłodnymi oddechami
milczenia.
Kiedy ty czekasz mnie a ja ciebie,
Raniąc się fałszywym tropem myśli.
 
I dopiero pod ciemna kołdrą nocy,
księżyc rozjemca zcala nasze serca.

An - Anna Awsiukiewicz
6 october 2010 at 15:32

Pięknie.Jestem pod wrażeniem:)

report

Nina Malina
6 october 2010 at 21:19

no cóż,wiersz piekny

report

Józef Załuski
6 october 2010 at 22:06

Pracowicie działasz na tzw.niwie poezji prawie miłosnej o czym świadczy powyższy wiersz ,który zapewne znajdzie się w wiadomym almanachu na który zgodzi się zapewne obiekt Twych westchnień. Księżyc jak czytam powiernikiem nieiednego i niejednej !

report

Nina Malina
6 october 2010 at 22:31

Józefie czyżbyś nigdy nie doznał takich chwil?

report

Edmund Muscar Czynszak
7 october 2010 at 12:04

To są noce które powinny trwać wiecznie a o miłości można wiele i zawsze pozostaje nie dosyt.

report

Withkacy
8 october 2010 at 18:36

zmusza do refleksji

report

Marcin Małolepszy
13 october 2010 at 13:59

Zapewne !

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register