|
| |
|
WSZYSTKIE PRACE
Poezja (546) Proza (18) Fotografia (20) Grafika (2) Książki (6)
O autorze Znajomi (32) | |
W opuszczonej poczekalni lekarskich gabinetów,
ze zmiętą bólem twarzą, przysiad strudzony starzec.
Zawieszony pod sufitem spokój,
spływał w szczeliny jego nadwęglonej czasem duszy.
Otwarte okno rejestrowało rozbiegane rytmy ulicy.
Wyrok, jaki za chwilę usłyszy,
nie zachęci już do dalszego życia.
Przekwitające bzy, nigdy nie odzyskają swego blasku,
a zapach świeżo skoszonej trawy,
pozostanie wspomnieniem.
Będzie to jeden z ostatnich przystanków
na jego trasie do nieśmiertelności,
a wszystkie troski pozostawi za sobą
odchodząc spełniony...
Odwołujesz się do tego, co nosimy na dnie duszy - wyobrażenie wyroku u końca drogi. Szkoda, że wierząc w nieśmiertelność musimy też uwierzyć w nieodwołalność wyroków.
zgłoś
Zgadzam się nie które z prawd są bolesne, ale to przywraca mi wiarę w sprawiedliwość.Co prawda już po drugiej stronie ale jednak. Jestem zafascynowany spotkaniem z tym człowiekiem , sam chciałbym w sobie mieć w ostatnim akcie tyle spokoju co ten starzec.Nie wiem czy to możliwe a jednak jego postawa wskazuje że jednak !!! Dziękuje za komentarz i pozdrawiam...
zgłoś
Ciekawe doświadczenie warte zapisania.
zgłoś
Ciekawe doświadczenie warte zapisania.
zgłoś
Ciekawe doświadczenie warte zapisania.
zgłoś
Ciekawe doświadczenie warte zapisania.
zgłoś
Smutek w przychodniach przyczajony wygląda z każdego kąta a rozwieszone plakaty nie wróżą nic dobrego.Skąd znamy taką rzeczywistość ?Odradzam mimo wszystko każdemu wizytę w tym przybytku bez ewidentnej potrzeby. Markotno robi się w srecu czytając takie strofy. Ale Edmundzie jesteś jak widać poetyckim przedstawicielem znęcania się nad naszymi nadwyrężonymi sercami.
zgłoś
Edziu piekny wiersz,pozdrawiam
zgłoś