25 czerwca 2010

poezja

Sztelak Marcin
Sztelak Marcin

Tabletka na przemijanie




Z powodów widomych między nogami,
nie znam się na macierzyństwie, co najwyżej
mogę zbudować łóżko, kołyskę, huśtawkę,
takie proste rzeczy zapychające miłość.
 
Substytuty może nie są tak dobre, ale tańsze,
portfel determinuje pewne wybory. Do jasnych
stron życia potrzebuję ciemnych okularów,
niestety poskąpiono mi takich luksusów.
 
Więc z zamkniętymi mocno oczyma, namacalnie,
organoleptycznie odnajduję drogę, może raczej
ścieżynkę, ciągłe potknięcia nie napawają optymizmem,
zresztą nie wiem czy idę w dobrą stronę.
 
Można by jeszcze zadać pokrętne pytanie:
a starość? – spokojnie, do tego nie dojdzie.

Jarosław Trześniewski
25 czerwca 2010 o 13:42

Oj dojdzie dojdzie, mimo ze peelowi sie tak wydaje:) dobre Marcinie :):)

zgłoś

Wanda Szczypiorska
25 czerwca 2010 o 14:19

To się tak tylko wydaje, że mamy jakis wybór - nie mamy. A jeśli chodzi o ostatnie dwa wersy: W wieku autora (tylko się domyślam) byłam pewna, że kiedy dojdę do czterdziestki, popełnię samobójstwo, bo nie będzie już po co żyć. A okazało się, że to był dopiero początek. Życia.

zgłoś

Jarosław Trześniewski
25 czerwca 2010 o 16:39

Zgadzam się w 100 procentach z pania Wandą:):):)

zgłoś

Wanda Szczypiorska
25 czerwca 2010 o 18:02

No proszę! Rosnę

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się