Upowszechnienie różnorakich rozrywek zlikwidowało
nadprodukcję obywateli. Już niedługo będzie można
równo poobdzielać kościołami, ławkami w parkach
i szaletami miejskimi.
A babcie klozetowe będą snuły szaliki i opowieści
za jedyne czterdzieści i cztery grosze.
Później szybkie spłukanie rąk, bez namolnych oskarżeń
o piłatyzm.
Tymczasowo poklepywanie po plecach, ostra zabawa
w adorację,
szczególnie na klęczkach przynosi wymierne korzyści
obopólne, a nawet wielostronne.
Takie byty równoległe wylizujące miski aż do drętwoty
języka.
Agencje towarzyskie, wbrew obiegowej opinii, nie są
czynne całą dobę, wstydliwy płodozmian uprawiany
jest nocą.
Szczęście że wszystko tanieje z godziny na godzinę.
Podoba mi się.
zgłoś
Jest Pan optymistą, panie Marcinie. Nic nie tanieje. Chociaż u tej babci klozetowej rzeczywiście o połowe taniej.
zgłoś
mocno ogarniete...
zgłoś
Bardzo na tak.
zgłoś
Pani Wando to dość stary wiersz - wtedy jeszcze bywałem optymistą.
zgłoś
Świetny wiersz.
zgłoś