Korekta (ale nic zobowiązującego)
My gołodupcy tak mamy, za ostatnie pieniądze
kupujemy rzeczy niezbędne do życia, takie jak:
wódka, długopis, zeszyt, kwiaty, czy wreszcie
porcelanowego słonia - na szczęście.
Nocami czujemy jak nam wrastają paznokcie
i zęby się tępią w miarę zgrzytania. „Nic to”
wystarczy zakrzyknąć i usnąć z głową na karku
i wychudzonej poduszce.
Jutro nie będzie lepiej, tak samo też dobre,
a i z gorzej się trzeba będzie pogodzić. Z głupim
uśmiechem na ustach. I cisza, bez wrzasków, histerii
i innych objawów niezrównoważenia umysłu.
Napisałem gołodupcy? Przepraszam, miało być poeci.
Cóż, to sprawa drobnej poprawki.
I po krzyku, z uwagi na ciszę nocną i jej prawne aspekty.
z uwagi na ciszę nocną nie będę wyrażał słów aprobaty w sposób zdolny sprowadzić samozwańcze brygady pani Tygrys, która mieszka pode mną a która jak co wieczór poprzez szeroko otwarte okno prowadzi nasłuch, czy przypadkiem na naszym osiedlu nie narodziła się rasa inteligentna... byłby problem ale pani Tygrys zapobiegawczo rozpyla "Głupotę" w sprayu... jest bezbarwna, jest bezwonna, jest bezwzględna bo jest... siedzę przy zamkniętym oknie w przemyconej siedem lat temu masce przeciwgazowej a i tak nie czuję się bezpieczny.
zgłoś