3 października 2010

poezja

Sztelak Marcin
Sztelak Marcin

Nie potrafię pisać wierszy o miłości


Później,
gdy horyzont zdarzeń przytrzaśnie palce,
być może dalej będziesz parzyć kawę
jak gdyby nigdy nic nie zaszło, kwadrat
okien nie pociemnieje przesycony światłem,
ja wyblaknę, stanę się przydatkiem
do fotografii w poczerniałej ramce.
 
kiedy się stłucze ostatnie słowo, skorupka
trąci nasiąknięta, nie pogadamy to i owo,
czasu nie będzie. Skrzętnie spakujesz kwiaty
w skrzynie i wyślesz pocztą, bez nadawcy
i adresata, pewnie nie dojdą. Lecz cóż mnie
 
wtedy będzie obchodziło, z jakim znaczkiem.
Zasnę, upchnięty na dnie szafy, pochowany
za łóżkiem. Nawet nie pisnę z języka kołkiem.
Mocno zamknięte oczy - to nie takie straszne.
 
A może nawet sobie pójdę, puste ulice nie powtórzą
kroków.  Zniknę gdzieś
na krzyżówce, zamrę spokojny
w perspektywie latarń. I
tyle
wrzaśnie księżyc, jak zwykle
 
nie na miejscu, z kiepskim wyczuciem czasu. Wiatr
zdmuchnie nasze sprawy, kalendarz pomknie naprzód,
chyba nie zapomnę szepnąć pożegnalnie.
 
Później.

Wanda Szczypiorska
3 października 2010 o 13:31

Świetna passa, panie Marcinie. Doskonały wiersz tak jak i ten na L. Dla takich właśnie wierszy przeszukuję portale. Dla rytmu i dla tych nieoczekiwanych, ledwo dostrzegalnych rymów muszę go sobie nagrać. Pana nie będę męczyć nagraniem, chyba że się Pan upomni. Ale wątpię

zgłoś

Withkacy
4 października 2010 o 08:14

podoba mi się

zgłoś

Jarosław Trześniewski
11 października 2010 o 08:39

Marcinie bardzo dobry. Bardzo. Wstyd mi ze wcześniej nie zajrzałem.Ale warto. Pozdrawiam serdecznie:)

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się