2 listopada 2018

poezja

Sztelak Marcin
Sztelak Marcin

Ucho van Gogha

 
Wyśrubowany do poziomu żalu
za grzech pierwszy – poezje
– urywam się w pół słowa.
 
Czekając na smak słońca
w ciągu ośmiu minut
zrzucam skórę.
 
Niepotrzebną w świetle
wschodu nad pustynią.
Tylko jałowe wiatry miasta
wypełniają drżeniem nagość.
 
Coraz cieplejsza strużka spływa
przez przeźroczyste ręce,
by ostatecznie wypełnić ziemię.
 
Błogosławieństwem narodzin
i nieodzownej śmierci.

alt art
2 listopada 2018 o 16:52

na tak postawione pytanie, pretekst drugą połową istoty słowa..

zgłoś

Yaro
2 listopada 2018 o 18:47

wąż czy co...?

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się