Przekrwawione witraże rzucają blaski
na świeżo ubitą podłogę.
Modlitwy rozpraszają sklepienia, pył
prawie że popielcowy.
Chłodne uściski wiary
na pohybel straceńcom,
tym co zaprzedali
ciało, nadciągającym
Gog i Magog.
Pochodnie w odwodzie. Niedobry czas
dla bosonogich wędrowców – im ciernie
i jarzmo.
Przydrożnym frasobliwym zabrakło
nawet krzyży.
Tylko garść gwoździ. Na drogę.
ja!? swiatek
zgłoś
to nie kościół ludzi prostych tylko głupich, spojrzenie choć delikatne to mi się podoba, ja jestem bardziej dobitny w słowach
zgłoś
Piękny wiersz. Dla nieprostych. Bo to o nich przewrotnie mowa. Dla skomplikowanych i pokręconych.
zgłoś
(przekrwawionych zamieniłabym na przekrwionych. Dobitniej i nie zaburza rytmu)
zgłoś
Być może się mylę. Być może jednak słowo przekrwawionych nadaje zdaniu inny sens.
zgłoś