Ryczałtem dostałem parę
kopniaków w dupę,
podobno skończył
mi się termin przydatności
do spożycia.
Towar drugiej klasy,
najpierw przecena, później
półka na zapleczu.
Nieuniknione zarastanie kurzem.
Na pocieszenie: toż to czysta
fizyka, przepływ niejednostajny,
coraz bardziej przyśpieszony.
Z górki do dołu. I domniemany
spokój.
towar przeceniony ( termin przydatności do spożycia) już na półkę po przecenie nie wędruje.Kończy na śmietniku albo wraca do producenta( gdzie czasem dostaje nowe życie;))
zgłoś