W milczeniu latających dywanów
walę w dywan z prędkością dźwięku
odbijanego
śmietnik – blacha kiosku
mówię: patrz Tato - odbija się dywanom!
teraz for hand potem back hand
Andre Agassi zaczynał od dywanów
mały chłopiec na trzepaku
nieznacznie jest i bezwietrznie
i sobota jest i samochody białe przystrojone
klaksonami ścinają powietrze
nie mówimy wiele bo trzepiemy
trzepiemy i wiemy
walimy w skupieniu a wściekłość
wytrąca się na zewnątrz w chmurkach szarych
we wszystkich zwiniętych dywanach czają się trupy
Jeremiaszu , warto było odczekać na twój alladynowski wiersz. Dwuznacznie i na tak:):)
zgłoś
POdoba się
zgłoś
się podoba.
zgłoś
Oczywiście ostatnim wersem nieźle zaskakujesz, ale wcześniej przynudzasz, ni to śmieszne ni refleksyjne, ale może o to chodzi. Pomyślę.
zgłoś
Nie wiem czy miałabym ochotę polecieć owym dywanem czy na owym dywanie, ale popatrzeć z boku czasem bywa bezpieczniej:) Na tak:)
zgłoś