W milczeniu latających dywanów

walę w dywan z prędkością dźwięku
odbijanego
śmietnik – blacha kiosku
mówię: patrz Tato - odbija się dywanom!
teraz for hand potem back hand
Andre Agassi zaczynał od dywanów
mały chłopiec na trzepaku

nieznacznie jest i bezwietrznie
i sobota jest i samochody białe przystrojone
klaksonami ścinają powietrze
nie mówimy wiele bo trzepiemy
trzepiemy i wiemy
walimy w skupieniu a wściekłość
wytrąca się na zewnątrz w chmurkach szarych

we wszystkich zwiniętych dywanach czają się trupy

Jarosław Trześniewski
19 february 2011 at 11:30

Jeremiaszu , warto było odczekać na twój alladynowski wiersz. Dwuznacznie i na tak:):)

report

Withkacy
19 february 2011 at 11:46

POdoba się

report

P
19 february 2011 at 12:13

się podoba.

report

Waldemar Kazubek
19 february 2011 at 12:36

Oczywiście ostatnim wersem nieźle zaskakujesz, ale wcześniej przynudzasz, ni to śmieszne ni refleksyjne, ale może o to chodzi. Pomyślę.

report

Marzena Przekwas-Siemiątkowska
20 september 2011 at 13:58

Nie wiem czy miałabym ochotę polecieć owym dywanem czy na owym dywanie, ale popatrzeć z boku czasem bywa bezpieczniej:) Na tak:)

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register