młyńskie koła w ciszy wymodliły spadek wód
i świat na nowo ruszył z posad
sosny pokryły samotną wydmę
i począł się las
pęczniały trawy kwiaty i zioła
jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki
zaczęło kurczyć się miasto ustępując z kolejnych ulic i placów
kryształki domów rozpuszczały się niczym bryłki soli
miasto oddawało zieleni to co niegdyś wydarło ciosami siekier
i buldożerów
na końcu pozostała zeń tylko łupina orzecha
zdrewniała laska
kawałek zmarszczonej kory
młyńskie koła obracały rzekę wbrew porom roku
wbrew jej przyrodzonemu biegowi
wymodliły w ciszy przybór podskórnych wód
To ładne. Może kiedyś...
zgłoś
pisanie to próba odzyskania tego czego nie można odzyskać. opowieść też
zgłoś
dobry
zgłoś
dzieki Jaro:)
zgłoś
w koncu przybor czy spadek wod? dosc tajemniczo piszesz miejscami Pawle/// ale czuc u ciebie maestrie piora:)
zgłoś
dobrze Patrzysz szel. To jet jak lustro. góra i dół prawo i lewo, dobro i zło, przybór i spadek.. a jak jest z nami od poniedziałku do soboty?... dzieki za ten kom.
zgłoś
zaczynac wszystko od nowa? nusze ten wiersz przemyslec jeszcze raz..ale on jednak jak modlitwa...cos co sie raczej nie powtorzy!
zgłoś
zatem zostawmy jak jest. bez grzebania...
zgłoś
powiedzmy ze jestem nieustepliwa:P ale jak ci zalezy moge dalej nie dazyc:)
zgłoś
Ale skąd - o to chodzi aby drążyć i kopać bo albo sie utrzyma albo padnie. ;)
zgłoś
nawet na pustyni dokopiesz wykopiesz artezyjska studnie:)tak to mi sie wlasnie podoba...zycie wbrew wszystkiemu jest piekne Pawle:)
zgłoś
młyńskie koła tylko wymodliły spadek wód, ktoś jednak spuścić je musiał, bo cuda też przez kogoś są czynione, ale czy te koła ruszył Bóg?
zgłoś
tym pytaniem Konrada zakończmy. Puenta idealna... dzieki za komentarze.
zgłoś