12 maja 2010

poezja

Mikoł Milicz
Mikoł Milicz

czerwiec

poranek najechały nocne burze
ukryty w schronie pościeli
łapczywie pochłaniałem resztki snu

rozbudziłem się przed południem
nie było internetu
nie było niczego
z wyjątkiem smutku którego wyhodowałem ostatnimi czasy tyle
że mógłbym spokojnie go gdzieś sprzedawać
popołudnie przespałem przytłoczony natłokiem spraw
śniąc o wieczornym spotkaniu z alkoholem
i kumplami

jest piąta rano
kosmiczny dj zmienił podkład
teraz świt rozbrzmiewa w tonacji piano
nawet kac na paluszkach wsuwa się do łóżka

24-25.06.09

Arturion Szczęsny
12 maja 2010 o 12:37

Tej "schron pościeli" troszkę banalny. Ale od "rozbudziłem" jest już dobrze, coraz lepiej, że nawet kaca idzie zdzierżyć ;-)

zgłoś

Rafał Muszer
27 grudnia 2010 o 12:09

git

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się