28 stycznia 2012

poezja

Konrad Redus
Konrad Redus

wulkan drzemiący

pomruk gorącego serca
co się pod pierzyną wierci
lekką jak chmurka
tonie we łzach i pocie
próżniowym koszmarze nicości

do tego jeszcze ten ropień
rozdrapanych ran
po ostatniej katastrofie

Wieśniak M
28 stycznia 2012 o 07:14

się zabliźni

zgłoś

ezo**
28 stycznia 2012 o 09:56

pomyśl, może warto pozbyć się inwersji...np. drzemiący wulkan/co się wierci pod pierzyną lekką jak chmura :) zakradła się również metafora dopełniaczowa, chociaż rozbijasz ją przymiotnikiem, to mimo wszystko jest wyczuwalna i nadaje takiego sztucznego i patetycznego brzmienia, jak tu: ropień (rozdrapanych) ran- ja tu czytam rozdrapany ropień - choć ropień sam w sobie jest bleee ;) uściski :)

zgłoś

Ania Ostrowska
28 stycznia 2012 o 15:29

erupcja zmiecie z drogi wszystko :)

zgłoś

Magdala
28 stycznia 2012 o 16:37

a tak sie piknie i spokojnie zaczęło :)) do "pocie". a potem - buch!

zgłoś

oczy jak pustynia
28 stycznia 2012 o 16:50

chciałabym, żebyś zaczął pisać jak facet, wybuchnij wreszcie !!!. z pozdrowieniami:-))

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się