|
| |
|
WSZYSTKIE PRACE
Poezja (331) Proza (1) Dziennik (5) Fotografia (59)
Handmade (1) O autorze Znajomi (82) | |
żaden to wyczyn jeść skorpiony na pustyni
(z cyklu odruchy ludzkie)
dzwonek. otwieram
wózek fatałachów
brudny szary ortalion
przepocona czapka i smród
prosi o jedzenie
i czyste niepotrzebne ubrania
nic nie mam pod ręką
speszony
dałem mu dwie dychy
w nadziei że nie na alkohol
znajomy powtarza że żebracy domokrążcy
nie maja krzty honoru ni wstydu
może
ale wolę życia mają imponującą
"przepocona czapka i smród "- pot=smród, proponuję przemyśleć ten fragment... i wiem, że żebracy też mają swój honor:-)
zgłoś
maja honor maja... ma nedza swa godnosc lecz nia sie nie najesz/ wiec w ustach cos wiecej chcesz miec procz nadziei (...)
zgłoś
dałam punkt za wolę życia imponującą i za całokształt
zgłoś
ja za wole zycia imponujaca dalem dwie dychy, nie czyszczac sumienia- podziwiajac czlowieka w chmurze do swiata i siebie zalu
zgłoś
świetna puenta. całość na tak. zmieniłbym jednak, zamiast "czyste" może na "jakieś" albo i be ztego samo "niepotrzebne"
zgłoś
Ja zawsze im daję w nadziei, że na alkohol.
zgłoś
ja niestety w takim rozdaniu stoje po drugiej stronie. coz im moze dac alkohol? przedwczesny posmak zapomnienia i nieswiadomosci? to przyjdzie z czasem...
zgłoś
Kazubek ja się coraz częściej zastanawiam, czy aby my nie stanowilibyśmy najbardziej zgodną w świecie parę, tylko czy to by nie było zbyt nudne?
zgłoś
oooo zabrzmialo jakby Kim Jo tez uwielbiala kobiety ;) ale by ciekawa para zgodna byla ;P a klocic to sie mozna na zewnatrz przeciez. i nuda zazegnana ;)
zgłoś
Kim Jo, nie nudziłabyś się, cały czas szukałabyś mnie po knajpach, wystarczy, że zamieszkalibyśmy w troszkę większym mieście i miałabyś zagwarantowane niekończące się spacery pełne przygód.
zgłoś
tzn, ja w swoich knajpach, ty w swoich knajpach, moglibyśmy się czasem nie spotkać.
zgłoś
Puenta zarypiście prawdziwa:)
zgłoś
mają też głębie w oczach, jakiej nie mają inni...
zgłoś
kazdy w swej glebi oczu chowa slady swego szlaku bojowego przez swiat... kazda glebia jest inna zatem...
zgłoś
ja jednak daje jedzenie
zgłoś
ja sie zle prowadze, jedzenia czasem w domu nie mam
zgłoś
nastepny ktory sie zle prowadzi:P szok ze tak mezczyzni ignoruja domowa kuchnie! ale powiem ci Cieni co ostatnio dalam proszacemu o jedzenie, tez jakos nie bylam szczegolnie zaopatrzona, wiec dostal cytryne, maslo, pasztet podlaski i kawalek sera:))
zgłoś
a ja kiedyś napisałam wierszo-apel, aby poeci oddali po jednym swoim najlepszym utworze, żeby ktoś to wydał, a cały dochód przeznaczył choćby na pomoc dla jednego bezdomnego, by go wyciągnąć do słońca - nie było odzewu, więc pomyślałam, że mój apel był do kitu!
zgłoś
ja wole nie wspierac wspolnych akcji poetyckich na wspieranie zwalczania wspolnej niedoli. wole czysty kontakt ja-czlowiek pukajacy do drzwi. bez posrednikow, bez koordynacji, bez szumnego patosu, bez uspokajania sumienia, bez oczekiwan na oklaski, bez etykiety dobrodziejstwa... cicho na trzecim planie. inna tez sprawa ze moj utwor zaden by sie nie odnalazl w zbiorczym wydaniu czegokolwiek- wystarczy trafic miedzy prawdziwych poetow i na zasadzie porownan sie pokrusze ;) a paru takich jest i na trumlu ktorzy poetami sa. ja chyba jeszcze nie. a apel i owszem ale... apel apelem, to brzmi jak wolanie zeby ktos sie tym zajal. dlaczego sie nie zajmiemy tym sami? i tylko apelowac by inni sie dolaczyli zamiast zaczynac?
zgłoś
nie potrafię
zgłoś
Gabryśka! Dochód z poezji? O czym Ty?
zgłoś
moze apel tez trafil na ludzi ktorzy nie potrafili? niemniej apele mi sie zle kojarza jesli sami nie dzialamy w strone ktora apelujemy. wtedy sie zblizamy o apelu poleglych troche...
zgłoś
myślisz, Waldi, że coś wiem na ten temat? zero! a ten apel pisałam z półtora roku temu i tylko wspomniałam w ramach dyskusji pod wierszem Saszki
zgłoś