przejazd przez...

w paszczę twą znów wjeżdżam z niczym
bo czymże uśmiech nieustanny
bo czym może tu być człowiek

wzbić się chcesz nad swądy dziczy
na pokaz makijaż masz staranny
z galeryj krawaty salonowe

przyjazne twarze szybko tu się liczy
nie sypiesz z niebios garsci manny
i nie witasz dobrym slowem

brak pogardy traktujesz jak wyczyn
ja w ten zgielk żałosny poranny
znowu chwytam sie za głowę

o gorzka! gorzka! gorzka stolicy
co wspomnień nie masz żadnych
choć nic tu nie jest nowe

Szel
26 lipca 2010 o 19:14

czekaj czekaj przetrawie najpierw Panie przede wszystkim dzien dobry, ten usmiech sprawia przyjemnosc choc nic nie kosztuje:) czyzbys przeniosl krakow do warszawy?

zgłoś

Margot
26 lipca 2010 o 20:05

Lubię takie staropolskie określenia, więc jestem za. Tym bardziej, że tekst super! :) Pozdrawiam :)

zgłoś

Jarosław Trześniewski
26 lipca 2010 o 19:21

Czyzby syndrom wielkiego miasta alias molocha? Interesująco, archaizm "galeryj" moze troszke razic:):)

zgłoś

Towarzysz ze strefy Ciszy
28 lipca 2010 o 23:00

ale to jest razenie z jakim sie pseudoarystokracja przypisuje do spadku po celtach wikingach czy sarmatach...

zgłoś

Wanda Szczypiorska
26 lipca 2010 o 20:19

Faktycznie. Dość męcząca.

zgłoś

Jarosław Gryzoń
26 lipca 2010 o 21:30

bardzo fajny

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się