Kiedy tęsknotę budzisz w wersach -
to jakby deszcz całował różę.
Zanurzał w słowach najpiękniejszych,
każąc jej rosnąć w srebrnych lustrach.
To tak jak ogrom oceanu,
wzburzone fale, tuż przed sztormem.
Gwiezdne klejnoty przyszywane
do marzeń skrytych i samotnych.
To twoich nut wrażliwe dźwięki
zbudzone nocą, albo świtem,
w ażurach światła drżące lęki.
Perły zrodzone przy księżycu.
I choć tęsknota to cierpienie,
skradziona radość, z róży kolcem,
to bez niej smaku nie docenisz
bezmiaru szczęścia chwil we dwoje.
Wspaniały wiersz o tęsknocie, która właściwie w swojej istocie jest bardzo niedotykalna, a na tyle silna, że potrafi zatrzymać życie do momentu spotkania... Pozdrawiam ciepło:)
zgłoś
Dziękuję za wgląd i komentarz, serdeczności wieczorne przesyłam :)
zgłoś
Wiersz ma bardzo subtelny charakter, a w dodatku jest uniwersalny i ponadczasowy. Pięknie wykorzystałaś w nim naturalną symbolikę. No, ale przede wszystkim chciałam pochwalić bardzo obrazowe metafory i piękny język. Cudnie!
zgłoś
Pięknie dziękuję Iwonko, bardzo mi miło, że tak zacna Poetka tak dobrze mój wierszyk ocenia. Serdecznie :)
zgłoś
Dla mnie cichy wiersz, pełen uczuć.
zgłoś
Witaj Vioetko Czy on cichy tego nie wiem, a może wyciszony? W sumie każdy może po swojemu odbierać. miło, że wpadłaś i słowo rzekłaś. Pozdrawiam Cię serdecznie :)
zgłoś
Sorry - Violettko, literówka się przyplątała
zgłoś