Zmiana sposobu prezentacji
kolejny dzień rozpłakał deszczem
koszmarny sen najgorszych myśli
i trudno rzec czy jeszcze jestem
a może czas mnie smutno przyśnił
nad życie w sidłach z rąk szaleństwa
przedkładam miłość nieistnienia
na więcej chyba mnie już nie stać
do powiedzenia też nic nie mam
gdy każdy napotkany człowiek
tak bez skrupułów i świadomie
chce dla mnie być jednym bogiem
i jak złowróżbny czarny omen
przynosi same smutne wieści
i chłepce łzy z przelanej czary
rozpamiętując każdy przeszły
wewnętrzny kryzys kruchej wiary
już nie mam siły znów markotnieć
w tych ciasnych od bezsensu klatkach
więc kiedy noc ich prętów dotknie
(...)
--- cały tekst ---
Astro - notatnik z zakładu psychiatrycznego
Południe krwawi pod wiatr,
na dziedzińcu ktoś złożył wieniec
z umarłych kwiatów.
Za popiół i pamięć,
niech drży na skrzydłach
wędrownym ptakom.
Już pora, by odleciały: bezpowrotnie,
beznamiętnie, bezszelestnie
rozdziobią światy.
Ten nasz, skrupulatnie dobrany,
na okoliczność spraw
niecierpiących zwłoki.
Ten ich, którego strzegą
przed szaleństwem z wewnątrz,
kiedy północ gaśnie w studni.
Tylko patrzeć, czekać aż utonie,
za nasze i z naszej winy, nasiąka,
puchnie bladym półksiężycem.
(...)
--- cały tekst ---
Jesień odkłada myśli więdnąc,
zapas sennych pigułek
na zimę.
W rozpuszczonych liściach
zaplótł się wiatr, gwiżdże
do ucha złoto szarą
codzienność.
A ona tęskniąc zapada w dzień,
nieprzytomnie dotyka
pęknięć
od łez, które deszczem
ożywią kwiaty.
Nocą wsiąka w obrazy,
nad przepaścią gdzie czas
nie potrafi umknąć,
nie w palcach lecz w słowach,
przędzie los, niby marność
... przez przypadek, kropla w kroplę,
jestem przelaną czarą twoich lęków.
I nawet nie wiem jak za to przeprosić.
Jak wyrzec się błędnych myśli,
które podszeptem kradną nadzieje?
Może dlatego boję się zasypiać,
traktować ciemność jak swoją,
kiedy utkwiona w źrenicach
wzbiera falą zwątpienia?
Może mam jeszcze jakieś szanse?
A może to tylko opium...?
Niejeden anioł połamał skrzydła...
...na noszeniu modlitw... co łaska,
choć wszystkich od razu
spamiętać nie sposób.
Kiedy tamci upadali,
mój przegryzał łańcuch
by na skórze, białej jak papier
krwią dociekać prawdy.
Bezduszni...
ich pewność wydrapię na rękach.
W przeddzień kalendarzowej jesieni, siedząc nad niezapisaną kartką i merdając nerwowo długopisem w palcach zrozumiałam, że wszystko co posiadam, cały bagaż doświadczeń jaki ze sobą noszę, jest jak ta pusta strona. Można by ją wypełnić słowami, naszkicować emocje które tkwią zbyt głęboko, stworzyć obraz na podobieństwo duszy i lamentować nad nim aż pęknie serce. Nie miałam ochoty znowu płakać, sąsiedzi gotowi pomyśleć, że za ścianą patologia, chociaż to akurat było najmniej istotne, jeśli w ogóle. Zapadał wieczór, za oknem pies obszczekiwał przechodniów, deszcz siąpił nad pustymi ulicami, a latarnie leniwie otwierały powieki. Było w tym coś, co pozwoliło na moment zapomnieć. O tym, że jestem niepotrzebna, o tej pustej kartce nad którą od rana ślęczę. O jutrzejszym dniu, tak samo szarym i smutnym osiedlu, które straszy obskurnymi budynkami, o tym jak mam już dosyć bycia ofiarą, chociaż sama jestem winna, że pozwalam ludziom nagminnie mnie tłamsić …
I nagle, wszystko nabrało sensu. Fakt, że siedzę przy kuchennym stole w półmroku, nawet ta pusta kartka była całkiem na miejscu. Patrząc jak w niedopitej kawie, niewielka muszka walczy o życie, sięgnęłam po telefon. Numer do Majki był zawsze pierwszy na liście ostatnich połączeń. Wpatrywałam się chwilę w ekran telefonu, układając w głowie najczarniejsze scenariusze i już miałam zadzwonić, kiedy w ostatnim momencie rozmyśliłam się, (...)
--- cały tekst ---
ten smutek we mnie tkwi od zawsze
nie ogranicza obcych marzeń
i oczu które nie chcą patrzeć
gdy się dokładniej palcem wskaże
na niejasności wątłych wierzeń
zakodowanych podświadomie
i choćby jeden współczuł szczerze
wciąż uwięziona po złej stronie
nie ufam nawet samej sobie
jestem jak czarnych myśli zgraja
największym lękiem bywa człowiek
gdy beznadzieją los oswaja
nadejdzie moment kiedy zgasnę
potrzeba czasu nie wiem ile
dlatego konsekwentnie właśnie
oszczędzam słowa na tę chwilę
bo żal co we mnie tkwi na stałe
jest wart ciut więcej niż ja sama
zawładnął myślą duszą ciałem
(...)
--- cały tekst ---
