przechadzając się
wśród pól
zamieniam smutek
w pory roku
zza rąbka sukienki
obserwuję księżyc
pieszczący promieniami
milczącego mężczyznę
nie piszę wierszy
zaklinam jedynie w słowa
tęsknotę i samotność
wciąż szukam wyjścia
przechadzając się
wśród pól
zamieniam smutek
w pory roku
zza rąbka sukienki
obserwuję księżyc
pieszczący promieniami
milczącego mężczyznę
nie piszę wierszy
zaklinam jedynie w słowa
tęsknotę i samotność
wciąż szukam wyjścia
chiba wejścia..
zgłoś
a jednak wyjścia:)))
zgłoś
jak daleko można się mylić..
zgłoś
tkwię w nieprzebudzeniu w słów zaklętym grodzie/ gdzie księżyc mi świadkiem gdy wśród traw wciąż brodzę/ i znikąd dotyku czy chociaż spojrzenia / ktoś mnie wyprowadzi z tego odrętwienia?//
zgłoś
nie ma chętnych:)
zgłoś
no cóż chyba więcej/ ludzi dziś to czuje/ epidemia samotności/ na to się choruje//
zgłoś
klimat..
zgłoś
jeśli rzeczywiście to potrafisz (zmienić smutek w pory roku), to ja poproszę o wiosnę!...:))
zgłoś