Zmiana sposobu prezentacji
od pewnego czasu
zachodzę w głowę
dlaczego
mój miły
coraz mniej
ze sobą
rozmawiamy
coraz rzadziej
coraz krócej
i coraz bardziej
o niczym
[nie]banał monolog niekochanej
pokochałam kogoś
dawno temu
czułam motyle
w brzuchu
unosiłam się
nad ziemią
to nie banał
zakochani naprawdę
czują motyle w brzuchu
i mają skrzydła u rąk
nosiłam sukienki
i fikuśne pantofelki
malowałam paznokcie
wpinałam w uszy
srebrne kolczyki
uśmiechałam się
do nieznajomych
budziłam się
z jego imieniem
w myślach
i z nim zasypiałam
nauczyłam się
gotować najlepszą
na świecie zupę pomidorową
rozpoznawałam marki
samochodów
rozróżniałam forhend
od bekhendu
koniec był bolesny
i niespodziewany
umierałam z rozpaczy
to nie banał
kochający niekochani
naprawdę umierają
z rozpaczy
a ich serca rozpadają się
na miliony kawałków
do dzisiaj zbieram
okruszki serca
a miód
wylany na rany
wciąż ich
nie zabliźnił
wieczorem powietrze zapachniało
naszym dawnym domem
zatęskniłam za zielonymi ścianami
i widokiem chmur przepływających
nad dachami sąsiednich wieżowców
myślałam że już zatarły się wspomnienia
a jednak nadal zamknąwszy oczy
wyobrażam sobie każdy drobiazg w pokoju
i ciebie pochylonego nad książką
lubiłam nocami obserwować
migoczące światełka samolotów
i zasypiać później kołysana opowieściami
o chrobotku ze słomkowego azylu
czasem w kątach zalegał cień
ale chciałabym znowu usłyszeć rano
melodyjkę budzika w twoim telefonie
i wtulić się na dzień dobry
w ukochane ramiona
najbardziej brakuje mi twoich wierszy
wciąż pamiętam zapach
twojej kolońskiej wody
i rozmarzone spojrzenie oczu
błękitnych jak piórko sójki
ale to wiersze przynosiły ferment
wystarczyło kilka słów
a mruczałam z rozkoszy niczym kotka
drapana za uszkiem
