Zmiana sposobu prezentacji
Dostałam list.
List, którego wcale nie było i nie będzie,
ale ten list mówi sam za siebie.
Wychodzę na podwórko i oddaje się fali,
a w tle lecą piosenki, które ździebko irytują.
Nagle niebieskie jak ocean niebo zasłaniają czarne śmigłowce,
zrzucają na podwórko bomby, białe bomby.
Szybko chowam się pod milimetrem dachu i przylegam do ściany,
jak rzep do buta.
Przybiega zwierz, jakby brązowy tygrys z czarnymi pręgami,
(...)
--- cały tekst ---
Siedzi, (albo i stoi, nie wiem) sobie niebieskooka na ścianie. Patrzy na mnie całą dobę, co mnie lekko niepokoi, ale i budzi sympatię. Jakiś dziwny sflaczały kapelusz leży na jej głowie. Krótkie czarno- brązowe włosy na końcu trasy zaokrąglają się. Dlaczego o tym piszę? Ponieważ ona cały czas patrzy...
Lekkie ciepło ostrożnie mnie łaskotało,
a lekki deszcz ospale wyskakiwał z chmurki,
aby zaraz położyć się na ziemi i zrobić kałuże,
która chytrze ukrywa się przede mną
i tylko czeka, aż w nią wejdę,
czego skutkiem będą przemoknięte buty.
Jednak nie dzisiaj!
Dzisiaj udało mi się tego uniknąć,
i przy okazji rzucić na siebie najgorszą z klątw...
Była sobie tarka,
która marzyła o przygodach,
niestety była zdana na siedzenie w ciemnej szafce z innymi przedmiotami,
którym takie więzienie nie przeszkadzało.
Pewnego (nie) śpiewnego ranka,
dokładnie 10 października,
światło płynnie wpełzło do szafki.
SZAFKA OTWARTA, TERAZ ALBO NIGDY!
(Muzyka pełna nadziei, a zarazem napięcia- klimat też ważny.)
No więc tarka postanowiła skoczyć i skosztować przygody,
(...)
--- cały tekst ---
Głowa mnie boli,
jakby odgrywała się w niej jakaś wojna...
A może właśnie tak jest?
Tylko co przeciwko czemu?
Może lenistwo przeciwko Pracowitości?
Prawda przeciwko Kłamstwu?
Dochodzi 19.04
Wojna dwóch anonimowych armi skończona,
brzmią fanfary, kurtyna opada,
a ja- malućki człowieczek,wśród wielkich gwiazd i budynków, mam dość szaro- burej rzeczywistości.
(...)
--- cały tekst ---
