Kto ma najszybszy skuter w mieście?
Martwe od lat przeboje obijają się o surowe zbocza
przy Szosie Transfogaraskiej, szukają powietrznego
pochówku, ale tu nie ma sępów, tylko owce i świnie.
Szymon domyka zamek tropiku, wtula twarz w śpiwór
i złorzeczy, że zaraz pójdzie do diabelskiego koczowiska,
spojrzy demonowi w oczy i wykpi jego muzyczny gust.
Cyganie zasypiają, dwa tysiące metrów nad poziomem
morza zapada cisza. Szymon włącza idiotyczny kawałek,
wyskakuje z namiotu i drze się z wokalistą i chórkiem:
„Nie, Sydney, nikt cię nie dogoni!”. Owinięty śpiworem
skacze wśród owczych bobków, rozkoszuje się myślą,
że refren będzie nękał Cyganów przynajmniej całe jutro.
lubię tak :)
zgłoś
dzięki :-)
zgłoś
Podoba mi się, ale ledwie wystarcza, żeby podtrzymać oczekiwanie. Tylko tonący nie oczekiwałby niczego głębszego. Marka zobowiązuje, Marku! ;)
zgłoś
oj, traktuję ten cykl bardzo egoistycznie, to pamiątka z podróży :-) puenty mogę jedynie gospodarować.
zgłoś
hihihiihi ale fajnie nawiedzony tekst
zgłoś
o tak! :-)
zgłoś
dobry wiersz.
zgłoś