12 september 2011

poetry

Ludwik Perney
Ludwik Perney

Kto ma najszybszy skuter w mieście?


Martwe od lat przeboje obijają się o surowe zbocza
przy Szosie Transfogaraskiej, szukają powietrznego
pochówku, ale tu nie ma sępów, tylko owce i świnie.
 
Szymon domyka zamek tropiku, wtula twarz w śpiwór
i złorzeczy, że zaraz pójdzie do diabelskiego koczowiska,
spojrzy demonowi w oczy i wykpi jego muzyczny gust.
 
Cyganie zasypiają, dwa tysiące metrów nad poziomem
morza zapada cisza. Szymon włącza idiotyczny kawałek,
wyskakuje z namiotu i drze się z wokalistą i chórkiem:
 
„Nie, Sydney, nikt cię nie dogoni!”. Owinięty śpiworem
skacze wśród owczych bobków, rozkoszuje się myślą,
że refren będzie nękał Cyganów przynajmniej całe jutro.

Istar
12 september 2011 at 07:53

lubię tak :)

report

Ludwik Perney
12 september 2011 at 17:27

dzięki :-)

report

Paweł P.
12 september 2011 at 08:44

Podoba mi się, ale ledwie wystarcza, żeby podtrzymać oczekiwanie. Tylko tonący nie oczekiwałby niczego głębszego. Marka zobowiązuje, Marku! ;)

report

Ludwik Perney
12 september 2011 at 17:28

oj, traktuję ten cykl bardzo egoistycznie, to pamiątka z podróży :-) puenty mogę jedynie gospodarować.

report

Towarzysz ze strefy Ciszy
12 september 2011 at 14:25

hihihiihi ale fajnie nawiedzony tekst

report

Ludwik Perney
12 september 2011 at 17:29

o tak! :-)

report

Kasiaballou vel Taki Tytoń
12 september 2011 at 17:30

dobry wiersz.

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register