5 września 2010

poezja

czterygramy.
czterygramy.

alogika.

połechtam swoją próżność
aż świat cały zachichocze.
 
[popatrzę na ten oto świat
ponoć piękny.]
jak przez łzy
 
coś
gdzieś
mamrocze.
dziecko do mnie
od dni
we mnie
nie kilku
mówiło.
marzyło.
wątpiło.
popatrz jak w żółto
czerwieni
kąpie się ludzkość.
moja
nieludzka.
połechtasz wtedy i tylko wtedy gdy
zaszlochasz.
warunek bezwzględny
jeśli o względności rzecz.

wbrew pozorom
nie przeczysz logice.

Laura Calvados
21 września 2010 o 21:41

fajna paranoja, przypomina myślotok schizofrenika

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się