Palcami mokrych włosów
czeszę trawę przyrzecznej łąki.
Przygarbiona pod klejącym podkoszulkiem,
porusza ciało
przymrużonymi oczyma myśli.
Pachnąca kapiącym zimnem,
nieświadoma wyglądu,
zbliża się.
Usypia obserwujących ją wędrowców,
nie dając nadziei na przebudzenie
w miękkiej pościeli.
Dwojako- topielica jako woda , która przywołuję do tego, by się w niej przejrzeć i wpaść i jako ta , która z własnej woli rzuca się w głębinę
zgłoś
to czeszę i porusza rozmnaża mi bohaterów wiersza
zgłoś