12 czerwca 2011

proza

Cyrulik Żuławski
Cyrulik Żuławski

Bezsenność pamięci

Który to już dzień trwa bezwzględny, wręcz zabójczy, stan schizofrenicznej paranoi, przyprawiającej mnie o łamiące żebra walenie serca? Przestałem liczyć. Przez wiele miesięcy, zbyt wiele nawet jak dla mocnego faceta, za którego mimo wszystko się uważam, nie potrafię zaznać spokoju. Co wieczór młot siedzący w moich piersiach odlicza nanosekundy grobowej ciszy, a do otwartych oczu nie docierają promienie księżycowego światła. Zatracam się w nieświadomości miejsca i czasu, nie wiem, która mija godzina - pierwsza w nocy, trzecia, może piąta. Nie ma to żadnego znaczenia. Liczą się tylko obrazy w mojej głowie. Pamięć. Zazwyczaj bardzo wybiórcza, tym razem bezlitośnie dokładna, co noc emituje ten sam, zgrany jak stara winylowa płyta, film. Za każdym razem katuje mnie wspomnieniami, które powoli niczym podstępna choroba atakują neurony, podążając szeroką autostradą synaps, i łakomie wyżerają resztki zdrowego rozsądku.
Nawet o tym nie wiesz… Skąd masz wiedzieć, że mnie zabiłaś…
 
*
Pomimo iż znamy się ponad ćwierć wieku, nie znamy się wcale. Dobrze, że nasze byty funkcjonowały w innych przestrzeniach i przez cały ten czas nie mieliśmy kontaktu. Kiedy się wreszcie spotkaliśmy, mogłem radośnie zgłębiać każdą molekułę twojego ciała, każdą cząstkę duszy, zakamarek osobowości. Przy tobie nie zastanawiałem się, czego oczekujesz. Nie wiem skąd, nie wiem dlaczego, ale po prostu poznałem wszystko. Patrzyłaś na mnie, a ja słyszałem: „Zrób coś, rozbierz mnie jeszcze bardziej”. I choć od dawna byłaś już naga i drżąca w oczekiwaniu nieuniknionego, wnikałem w każdy atom twego ciała. Spleceni w jedno gorące tchnienie rozkoszowaliśmy się chwilą, nie bacząc, że przecież ma ona, jak wszystko inne, swój nieuchronny koniec. Liczyło się tylko tu i teraz. Nasze oddechy współgrały, zmysły zlały się w jedną kolorową masę i wrzały w tyglu rozpalonej namiętności…
 
*
Dojeżdżał do granicy. Jeszcze kilkaset kilometrów i będzie w domu. Przebywał u niej zaledwie trzy dni, a czuł jakby spędzili ze sobą całe życie. Nie będą razem, to pewne, poznała jakiegoś faceta. Powiedziała o tym. Zaklął w duchu siarczyście i jeszcze mocniej docisnął pedał gazu…

gabrysia cabaj
12 czerwca 2011 o 10:45

ciekawe

zgłoś

Cyrulik Żuławski
12 czerwca 2011 o 11:03

Ciekawe, że ciekawe. :) Mogłabyś rozwinąć? Jeśli jednak nie to i tak wielkie dzięki za przeczytanie.

zgłoś

gabrysia cabaj
12 czerwca 2011 o 11:48

to podzielenie na trzy części, nietuzinkowy bohater, napisane bardzo wprawnie i, nie wiadomo, co dalej...

zgłoś

Wieśniak M
12 czerwca 2011 o 11:51

...dodał gazu klnąc siarczyście.Nie ma dokąd się spieszyć więc ?....miejmy nadzieję że droga pusta ;)

zgłoś

Towarzysz ze strefy Ciszy
12 czerwca 2011 o 13:34

spieszenie sie jest podobno oznaka mocnych ciagot ku zapomnieniu...

zgłoś

Cyrulik Żuławski
12 czerwca 2011 o 11:54

Co kto woli. Pozostawiłem niedomówienie, bo mogło być dwojako. Dla lubiących dobre zakończenia, facet się otrząsnął docisnął pedał gazu, aby uciec od wspomnień i znaleźć się czym prędzej w domu. Dla "dramaturgów", gość załamał się i docisnął pedał gazu, aby pójść na czołówkę z wielką osiemnastokołową ciężarówką.

zgłoś

przemubik
12 czerwca 2011 o 12:06

Narracja bardzo ciekawa podobało mi się...jedyne zastrzeżenie to brakuje mi emocji, przemyśleń bohatera . ale poza tym jestem na - tak

zgłoś

przemubik
12 czerwca 2011 o 12:08

no i mógłbyś zadać jakieś pytania czytelnikowi w lekturze...jawniej czy bardziej skrycie;)

zgłoś

Cyrulik Żuławski
12 czerwca 2011 o 12:15

Przemubik, dzięki za koment. Co do Twoich wniosków - to jest opis pewnych stanów emocjonalnych, nie dialog z czytelnikiem. Zamknąłem to w pewnej formie i wszelkie odstępstwa od niej tylko by zaszkodziły.

zgłoś

przemubik
12 czerwca 2011 o 12:22

rozumiem:)...a może na korzyść by przyszło dodać jakiś "symbolizm", uwielbiam takie rzeczy czytać;)

zgłoś

przemubik
12 czerwca 2011 o 12:24

pewnie masz racje że zmiany tutaj nie koniecznie pomogą, a może wykorzystasz moje myśli w innych wycinkach prozy

zgłoś

Cyrulik Żuławski
12 czerwca 2011 o 12:28

Z pewności tak będzie. Uważam Ciebie za zdolnego, młodego człowieka, a takich warto słuchać, wprowadzają bowiem świeży powiew, a to jest potrzebne jak powietrze.

zgłoś

Cyrulik Żuławski
12 czerwca 2011 o 12:25

Tu nie ma symbolizmu. Facet spotkał miłość sprzed dwudziestu pięciu lat, spotkali się. Było im wspaniale ze sobą, ale... Każde z nich żyło w innych, nieprzenikających się światach. Musieli podążać dalej swoją drogą, choć po tym nie było to już takie łatwe.

zgłoś

Wieśniak M
12 czerwca 2011 o 12:27

Przyznam , że osobiście przeszkadzają mi w tekście te wszystkie neurony, synapsy, nanosekundy. Myślę że tekst ich nie potrzebuje, a przez ich dodanie zawęża grono odbiorców. Co o tym myślisz ? :))

zgłoś

Cyrulik Żuławski
12 czerwca 2011 o 12:38

Masz rację, wiem, że to nieco patetyczne, lecz pozostawię tak, ponieważ już nie chcę go zmieniać. Ta forma powstała taka i jest dla mnie już zamknięta. Nie ruszę tego, bo to jest kawałek mojego życia, nie można cofnąć czasu i przezyć czegoś jeszcze raz, tylko inaczej.

zgłoś

Ania Ostrowska
12 czerwca 2011 o 23:56

Przeczytałam i zakłopotałam się, bo w porównaniu z Twoimi dwoma poprzednimi tekstami, które widziałam, ten wydał mi się znacznie słabszy. A już "wrzenie w tyglu rozpalonej namiętności" podłamało mnie całkiem. A potem przeczytałam Twój odautorski komentarz i zrobiło mi się trochę lepiej :) bo jeśli dobrze rozumiem, tekst dokumentuje tylko pewien etap rozwoju Twojego warsztatu, już historyczny. W tym sensie jest cenny. Mam nadzieję, że Cię nie uraziłam? Ania

zgłoś

Cyrulik Żuławski
13 czerwca 2011 o 00:14

Nie, Aniu, nie uraziłaś mnie. To faktycznie etap historyczny. Można powiedzieć - bardzo historyczny. Ja także stawiałem pierwsze kroki... A stawiałem je w wielkim bólu, co pewnie widać.

zgłoś

Cyrulik Żuławski
13 czerwca 2011 o 00:26

Mimo to, uważam ten tekst za przełomowy w moim zasranym pisarskim życiu.

zgłoś

Cyrulik Żuławski
13 czerwca 2011 o 00:39

I za jeden z najlepszych...

zgłoś

Jarosław Jabrzemski
13 czerwca 2011 o 00:43

Między ustami a brzegiem koszmaru.

zgłoś

Cyrulik Żuławski
13 czerwca 2011 o 00:51

Dzięki, Jarku. Aluzju poniał.

zgłoś

Laura Calvados
20 czerwca 2011 o 23:09

Mądra żona :) pozdrowić!

zgłoś

Darek i Mania
10 lipca 2011 o 19:58

najpierw trochę filozofii potem zmysłowe dotyki by na koniec dodać gazu i zapomnieć ? czytało się szybko i ciekaw byłem co dalej -znaczy dalej ciekaw jestem co dalej :)

zgłoś

Szel
10 lipca 2011 o 20:07

spalona przystan! I niech JJot ma mnie za ostatniego durrnia, i tak nie zamierzam rozwijac komentarza:P

zgłoś

Cyrulik Żuławski
10 lipca 2011 o 21:01

Darku. Dziękuję za komentarz. Szel. Hmm, to znaczy dobrze czy źle?

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się