Grudzień, wieczór.
Ptaki nie śpiewają, maciejka nie pachnie, żaby
zeszły do piwnic, łazienek i schronów.
Zziębnięta samotność zaplątała się w szary szlafrok,
kształt człowieka i Sonatę Księżycową.
Zasypia.
Kudłata suka goni zające na łące, łąka chrapie.
Ogień w kominku opowiada bajki,
z których nie cieszą się drzewa.
Rośnie noc ( jak czarna drożdżówka ),
ciemność za oknem lgnie do szyb.
Na parapecie, po cieplejszej stronie powietrza,
tańczą dwie świece.
Drzwi są zamknięte, o ściany obija się tęsknota.
Tylko ona wciąż czuwa.
ale na klepsydrze wciąż za pięć dwunasta..
report
trafiło się za duże ziarnko...
report
musi samorodek..
report
lub też trudności z przełykaniem, co się nagminnie przydarza klepsydrom...
report
obcuję tylko z jedną, to i małe horyzonty..
report
ważne, żeby szczelna, coby żadne ziarnko nie uciekło...
report
to mi pachnie sianiem totalitaryzmu..
report
zwykłe skąpstwo, gdy nie ma już czasu na rozrzutność...
report
Dla mnie super!
report
Miło mi :) Dziękuję!
report
"Rośnie noc ( jak czarna drożdżówka )" :)
report
Dzięki za czytanie :)
report