Znów jest rano. To bardzo uniwersalny początek, który nie wyklucza żadnego końca. Leżę w łóżku. Poniżej, na podłodze, szeleści pies. Patrzy. W jego oczach odbija się znajome sumienie. Wytrzymasz jeszcze trochę? - bez nadziei pytam. Cisza popiskuje coraz głośniej. Zatrzaskuję uszy od wewnątrz, tak by powstrzymały każdy atak. Jak zawsze zapominam o nosie, w otwartym na oścież najbardziej rozpoznawalny alarm świata. Znów rano - zwycięski ogon trzepie po pyskach zapóźnione sny. Jestem wyprowadzony na spacer - i z równowagi.
Skąd ja to znam? :) Urzekająca scenka :) "Szeleszczącego psa" i "popiskującą ciszę" zabieram na spacer i życzę miłego dnia :)
report
Dziękuję - i również życzę miłego dnia! :)
report
ładne i znajome. Mój stuka pazurami po podłodze. Kiedyś wsadzał nos pod kołdrę na nogi ;) A teraz.. cóż, sami się zrywamy i wynosimy go "na sikundę", szybko, żeby wytrzymał jeszcze chwilę. Nasz emeryt :)
report
Mam taką emerytkę również :) "Sikunda" - to idealne określenie, pożyczam! :))
report
w mojej "wsi" popularne ;)) się podoba ;)
report
:) W takich chwilach ich spojrzenie mówi najpiękniej- psiepraszam:)
report
psie praszam ;)
report
:))
report
Na "psiepraszam" wzbiera we mnie "psia mać" :))
report
:)) Jerzyk psiekorny- jak zawsze! ;)))
report
Psieśliczne! :)))
report
:)))
report