dostałam kiedyś kalendarz z obrazami Beksińskiego i bardzo się ucieszyłam, jego prace są znakomite i miałam szanse oglądać je na żywo - znakomity warsztat techniczny. No i przyniosłam do domu i... nie powiesiłam tego kalendarza nigdy :)) te prace, ich wymowa plus życiorys artysty... to chyba jednak dla mnie za dużo :)
fajne jest to, co robisz. też tutaj pomyślałam o Beksińskim, jednak trochę inaczej: mimo wizualnych powinowactw, o bardzo istotnych różnicach. u niego jednoznaczność katastrofy, której żadna ułuda nie pomoże, i drążenie nieodwracalności zniszczeń, u Ciebie, powiedzmy, mniej więcej, odsłanianie źródeł i konstrukcji strachu, trwogi, lęku, więc i w ślad za tym - odwracalność, możliwości wyjścia, patrzenie, jak z łączenia części niestrasznych buduje się niepokój i potworne. zatem, u Ciebie nic z nieuniknionego, żadnego "stało się raz na zawsze"; wydaje się, że to całkiem odmienna perspektywa, niezależnie od podobieństw. p.s. i tak swoją drogą, w Twoich fotografiach, elementy architektury wyglądają tak, dostają takie role, jakbyś miała z nią związki inne niż przeciętne
Heh. O, masz. Pomyślałam teraz: "Dobra, kudłacz, dość już tego leżenia brzuchem do góry, co? Czas iść do Dwudziestego Domu na Nocnych Drogach". I przyszłam tutaj - bo wydało mi się, że tutaj właśnie trzeba przyjść, żeby znaleźć ten dom - i przy okazji zobaczyłam, jak kiedyś (kiedy jeszcze nie mogłam w ogóle wiedzieć, że będę opowiadać bajki na Nocnych Terytoriach) mówiłam o tym, co u Ciebie spotykam :-)
Najstarsze Ryby w Wodzie nie pamiętają: kiedyś. I gdyby pamiętały, to i tak wiadomo, że dzieci i ryby głosu nie mają, więc trzeba liczyć na ryby, wyrzucone, na brzeg, który niczego nie pamięta.
Z kawałków drewna, które ktoś obdarł z kory (tak mówiły Najmłodsze z Najstarszych Ryb w Wodzie, bo jeszcze zdarzało im się robić to, czego nie powinny robić Dzieci i Ryby w Wodzie; pokazywały płetwami ogonów) - tak że zaczęły naśladować mięśnie.
Składało się. Z jednej gałęzi, która być może kiedyś była ręką, bo na końcu widziano i szeptano, że wyrastały jej drobniejsze gałązki, tak że wyglądały na dłoń.
Dla schodów migotały urny z ciszą - kinkiety tamtego domu; niektóre z nich przebito prętami poręczy, tak jak kołkami z osiki przekłuwano wampiry. I światło zza murów wpadało z wizytą i trzymało się wtedy poręczy po obu stronach schodów.
Nocny Gość stał u góry Schodów, zagryzał wargę i patrzył na Mieszkało, które na niego nie patrzyło. Obok stała Rozczochrana Kobieta i dlatego Mieszkało zaczęło też nie patrzeć na nią.
Jednak ono chyba nie musiało widzieć, by wiedzieć, że ktoś jest w pobliżu, ponieważ w pewnej chwili odsunęło gałązkę od tego, czego usiłowało dotknąć, a nie mogło, chociaż to było bardzo blisko.
Mieszkało zbliżało się do nich, ale głowę miało cały czas opuszczoną. Rozczochrana wzięła Nocnego Gościa za rękę: Jesteśmy za ramami obrazów - powiedziała.
mam zwyczaj zagryzania warki...;-) poczulam jakbym tam byla naprawde dzieki issa, troche sie balam jak "to" zaczęło isc po schodach ale wybrnelas z tego po swojemu.
stwory Beksińskiego wdrapują się na górę, bałabym się :)
report
tak
report
naoglądałam się ... to potem mi się śni;-)
report
dostałam kiedyś kalendarz z obrazami Beksińskiego i bardzo się ucieszyłam, jego prace są znakomite i miałam szanse oglądać je na żywo - znakomity warsztat techniczny. No i przyniosłam do domu i... nie powiesiłam tego kalendarza nigdy :)) te prace, ich wymowa plus życiorys artysty... to chyba jednak dla mnie za dużo :)
report
fajne jest to, co robisz. też tutaj pomyślałam o Beksińskim, jednak trochę inaczej: mimo wizualnych powinowactw, o bardzo istotnych różnicach. u niego jednoznaczność katastrofy, której żadna ułuda nie pomoże, i drążenie nieodwracalności zniszczeń, u Ciebie, powiedzmy, mniej więcej, odsłanianie źródeł i konstrukcji strachu, trwogi, lęku, więc i w ślad za tym - odwracalność, możliwości wyjścia, patrzenie, jak z łączenia części niestrasznych buduje się niepokój i potworne. zatem, u Ciebie nic z nieuniknionego, żadnego "stało się raz na zawsze"; wydaje się, że to całkiem odmienna perspektywa, niezależnie od podobieństw. p.s. i tak swoją drogą, w Twoich fotografiach, elementy architektury wyglądają tak, dostają takie role, jakbyś miała z nią związki inne niż przeciętne
report
o matko! niesamowite! czekam na kolejne grafiki, świetne!
report
brawo swietne:))
report
świetne
report
To jest mój sen, ten sen przeraża mnie......http://www.youtube.com/watch?v=e29Iml5SzwU
report
Heh. O, masz. Pomyślałam teraz: "Dobra, kudłacz, dość już tego leżenia brzuchem do góry, co? Czas iść do Dwudziestego Domu na Nocnych Drogach". I przyszłam tutaj - bo wydało mi się, że tutaj właśnie trzeba przyjść, żeby znaleźć ten dom - i przy okazji zobaczyłam, jak kiedyś (kiedy jeszcze nie mogłam w ogóle wiedzieć, że będę opowiadać bajki na Nocnych Terytoriach) mówiłam o tym, co u Ciebie spotykam :-)
report
Cokolwiek bym mówiła, czy nie mówiła wcześniej, teraz Czas na Dom Dwudziesty.
report
I, jako i zwykle, możemy iść razem, Nocna, i tak samo możesz na mnie poczekać :-)
report
Dawno, dawno temu, a może wczoraj i jutro.
report
Najstarsze Ryby w Wodzie nie pamiętają: kiedyś. I gdyby pamiętały, to i tak wiadomo, że dzieci i ryby głosu nie mają, więc trzeba liczyć na ryby, wyrzucone, na brzeg, który niczego nie pamięta.
report
Tak dawno temu widziano, że był sobie Sen na polanach.
report
I polana, i polany - jak mówiły niektóre z ryb - były na schodach. I schody - tak namalowano na niektórych z łusek - były
report
nie wiadomo jeszcze jakie. Za to będą, skoro już się zaczęły - wrócę ;-) Do innego dobrego później, Nocna :-)
report
p.s. http://www.youtube.com/watch?v=KkUugrsYNhE
report
czekam na wiecej pozdrawiam serdecznie i Nocnie
report
piosenka jak najbardziej moj swiat dzieki
report
:-)
report
tak, schody były bardzo dziwne: wiodły jednocześnie w górę i w dół, ale poręcz na dole kończyła się przy ścianie - razem z nimi.
report
Przy ścianie mieszkało.
report
Składało się.
report
Tak składało się.
report
Z kawałków drewna, które ktoś obdarł z kory (tak mówiły Najmłodsze z Najstarszych Ryb w Wodzie, bo jeszcze zdarzało im się robić to, czego nie powinny robić Dzieci i Ryby w Wodzie; pokazywały płetwami ogonów) - tak że zaczęły naśladować mięśnie.
report
Składało się. Z jednej gałęzi, która być może kiedyś była ręką, bo na końcu widziano i szeptano, że wyrastały jej drobniejsze gałązki, tak że wyglądały na dłoń.
report
Składało się tak.
report
Też z ciemnego przejścia, które, półokrąg- grzbiet, kazało mówić o wejściu do nory.
report
Mieszkało z głową. I ta głowa była
report
do innego dobrego później, Nocna. Pozdrowienie Agnieszki. Jako i zwykle. http://www.youtube.com/watch?v=DnGdoEa1tPg
report
i ta głowa była może z urny, a może z gniazda os, kiedy tak składała się z polanami.
report
Mieszkało. I nad nim, kobieta nad nim: ujeżdżała rybę. I ryba się nie ruszała, ponieważ czekała na wodę, i wytrzeszczała oczy, żeby ją znaleźć.
report
Dla schodów migotały urny z ciszą - kinkiety tamtego domu; niektóre z nich przebito prętami poręczy, tak jak kołkami z osiki przekłuwano wampiry. I światło zza murów wpadało z wizytą i trzymało się wtedy poręczy po obu stronach schodów.
report
(mówię to przy tym, znaczy, słucham tego: http://www.youtube.com/watch?v=XCD3qqlIxrY
report
)
report
Nocny Gość stał u góry Schodów, zagryzał wargę i patrzył na Mieszkało, które na niego nie patrzyło. Obok stała Rozczochrana Kobieta i dlatego Mieszkało zaczęło też nie patrzeć na nią.
report
Jednak ono chyba nie musiało widzieć, by wiedzieć, że ktoś jest w pobliżu, ponieważ w pewnej chwili odsunęło gałązkę od tego, czego usiłowało dotknąć, a nie mogło, chociaż to było bardzo blisko.
report
I zaczęło się wspinać na górę.
report
- Chodźmy stąd - powiedział Nocny Gość. - Poczekajmy - poprosiła Rozczochrana.
report
Spojrzała na ledwo zarysowujące się ramy - leżały na stopniach i w nich właśnie było Mieszkało, jakby podniosło się stamtąd
report
- wychynęło ze środka płaskiego obrazu - chociaż wcześniej składał się jedynie z obramowania obejmującego pustać, nie postać.
report
- Chodźmy stąd - powtórzył Gość. - Zostańmy - poprosiła Kobieta.
report
Mieszkało zbliżało się do nich, ale głowę miało cały czas opuszczoną. Rozczochrana wzięła Nocnego Gościa za rękę: Jesteśmy za ramami obrazów - powiedziała.
report
I wtedy Mieszkało podniosło głowę, i spojrzało na Gościa i Kobietę: - Nie. Jesteście u mnie.
report
- Jesteśmy u siebie - uśmiechnęła się Rozczochrana.
report
Najstarsze Ryby ani w Wodzie, ani na Brzegu, nie pamiętają, ile trwało, zanim Mieszkało uśmiechnęło się do Nocnego i Rozczochranej.
report
I stało się tym, czym było: kawałkami drzewa, przygotowanymi na słonecznej polanie do napalenia w kominku - był w innym trochę końcu, trochę nie.
report
Pozdrowienie Agnieszki, Nocna :-) http://www.youtube.com/watch?v=IrTB-iiecqk
report
;)) bardzoe, bardzo ...tylko dlaczego tyle schodów i jeszcze pod góre ?? hehhh
report
:)
report
mam zwyczaj zagryzania warki...;-) poczulam jakbym tam byla naprawde dzieki issa, troche sie balam jak "to" zaczęło isc po schodach ale wybrnelas z tego po swojemu.
report
hej, Nocna :-)
report
pozdrawiam issa Nocnie ;-)
report
yhm :-)
report
Można by wyprodukować takie koszulki.
report