|
| |
|
ALL WORKS
Poetry (424) Prose (3) Diary (7) Photography (94) Graphics (5)
Postcards (10) About me Friends (53) | |
Dziś już bez wielkiej niechęci przeglądam się w lustrze. Naprzeciw starsza pucołowata, wypasiona baba - belwederski okaz zdrowia. Szamoczę się, chodzę z kuchni na balkon, zaglądam do lodówki, wiklinowego koszyczka z czerwonymi jabłuszkami, lubię - pachnie jesienią. Nie umiem ograniczyć się w jedzeniu i myślę co dobrego sobie „spreparować” jutro na obiad. Zrobiłam się prozaiczna w otoczeniu garnków, patelni i innych przedmiotów związanych z posiłkami. Jednak coś mnie zaczyna nosić- rozsiewam marzenia, oczy mi ciut błyszczą, może jeszcze lubczyku...? Nie ! - żadnych zawiłości, większych wzruszeń, zapatrzenia, zawirowania, zakręcenia, wymowności oczu, czujnych dłoni.
Tylko dlaczego to wszystko w klimacie szamotania ?
Przecież zamiast miłości. jedzenie – samo zdrowie !!!
Idę jednak posłuchać serc...
weekend narkomana ;)
report
miałam problem ze wstawieniem tych bzdurek, ale udało się.
report
dzięki wszystkim za wsparcie :))
report
:))) Miłość też bywa nie trująca;)
report
Wiesiu, nie powinna być trująca, chyba że w pobliżu muchomor :))
report
to nie bzdurki (też przytyłam, a spokoju to nie daje..)
report
poważna sprawa :))
report
posyłam aromat czerwonej herbatki (na odchudzanie hi, hi) i ziół do sałatek i warzywek, można się fajnie pobawić.. a lubczyk.. pewnie sam przywędruje, jak dojrzeje, jak wszystko dojrzeje :) na razie do rosołku go, żeby nie zmarzł przez zimę :) ściskam :)
report
Jeślinko, dziękuję, poddam się zabawie :))
report
Ech, Doremi, przestałam się ważyć ;)) Rozterki, nie tylko Ciebie dręczą, proponuję dietę złotego środka, uczucia są zaś pomimo i takich Ci życzę bardzo :))
report
;))
report
miłość - dopalaczem :) :*
report