wycie ulicy
obudziło mnie schlanego
mętny wzrok nie doganiał ostrości
syf powietrza meliny
wgniatał moje ego
w odór pościeli
zlanej wódką
nie wiedziałem
co będzie lepsze
śmierć
czy tkwienie w wegetacji
-ja pierdole
przecież już nie żyje
-nie histeryzuj
wyszło z półświadomości
dasz radę
rusz dupę
usiadłem
przypalając papierosa
przypomniałem sobie
kurewsko piękną towarzyszkę nocy
spotkaną wczoraj
bez przypadku
-może do niczego nie doszło
rude włosy i jej nagość przeczyły
nie mając na sobie nic
nawet wstydu
powalała czerwienią ust
dziewczęcą jeszcze twarzą
zmieszaną z rzeczywistością
kotwiczyła mój stan
-spierdalaj do domu
poganiany rozszczepioną jaźnią
ubrałem się
uciekając przed spojrzeniem z lustra
wczołgałem się w życie
bukietem kwiatów
mijając litościwe uśmiechy
podobnych sobie robali
wracałem
-ty pijaku
wyłkała żona
stawiając na stole
talerz gorącego rosołu
pachnącego rodziną
-słony ten rosół
kocha mnie jeszcze
czy to jej łzy
utopione w kółkach tłuszczu domowej zupy
próbują obudzić sumienie
wiersz płacze
report
...płacze...
report
słono...
report
....bardzo...
report
sumienie? ech, każdy popełnia błędy, chyba tak to można nazwać... bardzo mi się podoba ten tekst, przyczepię się tylko do "spiertalaj", jakoś mi nie leży w potrzebie, peel tak sam do siebie, czy skądś to może usłyszał?
report
....sam do siebie:)
report
po co samemu sobie tak brzydko mówić? nie wiem, a peel mi nie powie niestety, pozostaje zaakceptować i może nawet się skwasić :)
report
Przerażają mnie takie środowiska, ale pięknie się sprzedają jako zdjęcia, filmy, teksty...
report
...mnie też przerażają...więc dzielę się z Wami....za darmo...:)
report
chyba jedno i drugie- kocha płacząc:))
report
...kocha:)
report
"...wczołgałem się w życie bukietem kwiatów..." czy on wystarczy?! A wers przepiękny.
report
...może nie...więdły i umierały z minuty na minutę:)-pozdr.
report
Jaro ..twarda dupa, pamietasz? trzym się ;)
report