5 november 2025

poetry

sam53
sam53

lubię jesień

już w listopadzie śniły mi się święta
choinka w świecidełkach prezenty
nie wiem czy nie za wcześnie
o tej porze zawsze kładłaś mi nogę na biodrze

ja odgarniałem z twoich ramion pachnące rumiankiem włosy
nagość oddychała pełną piersią
te chwile zapadły mi mocno w pamięć

brałem ciebie w środku nocy często nad ranem
półsenną wilgotną drżącą z pożądania
wydawałaś się nienasyconą kocicą
skrzydlatym Aniołem a nawet boską wszetecznicą
gotową bronić nas przed księżycowym światłem

rankiem w kawie pływały pocałunki
a ty z uśmiechem układałaś rogaliki na talerzu
nie musiałem zamykać oczu i liczyć do trzech
zanim pomyślałem
znów byłaś w łóżku

Belamonte/Senograsta
6 november 2025 at 07:50

Bardzo piękne wspomnienia

report

sam53
6 november 2025 at 11:13

tych pięknych wspomnień coraz więcej... nie wiem dlaczego :)

report

ajw
6 november 2025 at 10:26

Emocjonalna prawda chwili. To co uderza w wierszu to szczerość oraz mówienie o intymności bez wstydu i bez przesady :)

report

sam53
6 november 2025 at 11:14

dzięki Iwonko :)) taka powinna być Poezja :)

report

Jaga
7 november 2025 at 18:41

Ajw podsumowała Twoje wiersze tak, jak bym to sama zrobiła, gdybym umiała z takim znawstwem napisać :)

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register