już w listopadzie śniły mi się święta
choinka w świecidełkach prezenty
nie wiem czy nie za wcześnie
o tej porze zawsze kładłaś mi nogę na biodrze
ja odgarniałem z twoich ramion pachnące rumiankiem włosy
nagość oddychała pełną piersią
te chwile zapadły mi mocno w pamięć
brałem ciebie w środku nocy często nad ranem
półsenną wilgotną drżącą z pożądania
wydawałaś się nienasyconą kocicą
skrzydlatym Aniołem a nawet boską wszetecznicą
gotową bronić nas przed księżycowym światłem
rankiem w kawie pływały pocałunki
a ty z uśmiechem układałaś rogaliki na talerzu
nie musiałem zamykać oczu i liczyć do trzech
zanim pomyślałem
znów byłaś w łóżku
Bardzo piękne wspomnienia
report
tych pięknych wspomnień coraz więcej... nie wiem dlaczego :)
report
Emocjonalna prawda chwili. To co uderza w wierszu to szczerość oraz mówienie o intymności bez wstydu i bez przesady :)
report
dzięki Iwonko :)) taka powinna być Poezja :)
report
Ajw podsumowała Twoje wiersze tak, jak bym to sama zrobiła, gdybym umiała z takim znawstwem napisać :)
report