Zmiana sposobu prezentacji
Elizabeth nie lubiła się rumienić.
Nie lubiła też mężczyzn.
Za mocno nauczyła się kochać.
Miała psa, nie mogła na niego patrzeć
-był mężczyzną.
Udawała zamyśloną, kiedy kolejny
pluł jej w twarz – to tylko pyłki –
mówiła.
Nie pisywała wierszy.
Los pisał je za nią.
Chciała być jak Scarlet,
została ze skoliozą.
lajkujemy nową reality
bawiąc się palcem cezara
nieważne jak
nieważne co
po prostu
click and be proud
bo przecież wszystkie drogi
prowadzą
od głupoty
do pieniędzy
i Rzymbooka
our minds are freak
a jeśli nie odważysz się
żyć w facemundi
nigdy nie żyłeś naprawdę
Zainspirowane wierszem "Festiwal" użytkownika ApisTaur
Powiedz mi dlaczego wciąż utykasz pleonazmami
rzucasz się pod i na wiatr
chowasz niby nie spoglądając
(a potem) nieruchomiejesz
gdy przechodzę obok.
Powiedz mi dlaczego ...
umężczyźniasz się*
będąc (jedynie) słodkim kuriozum
truizmem
który (niestety)
pragnę kochać.
Powiedz mi dlaczego
żyć muszę wciąż z tobą
na poszukiwaniu
(nas samych)
do taktu bez taktu i w takt.
neologizm*
(...)
--- full text ---
Dedykując Charlesowi Bukowskiemu
...na sprzedaż
bez legalizacji
obserwując inflacje
pieprząc zasady
i monopol
nie patrzą
na popyt i podaż
oddając wnętrzności
tak od siebie
innym
jak pomocną dłoń
są jak balsam
albo i uderzenie
skórzanego bata
są jak dotyk motyla
i jego śmierć dnia następnego
poeci goście tacy „swoiscy”
żadne alfy i omegi
(...)
--- full text ---
ponad portale
i nadnieśmiertelnych
nie odegram roli
everymena
indywidualizm kusi
małe harakiri
po cholerę duplikować
już duplikowane
trzy czwarte kendo
resztę zrobią sami
czarne kumadori
nie będę też ningo
mogę żyć i bez pereł
brzytwę mam pod ręką
utnę jądra kiczu
kastracja na potęgę
utarty świat
(...)
--- full text ---
zastygłem
w glinianej formie milczenia
o fleur du mal
strugam w drewnie libretto
półtonami oddechu
tworzę interwały wspomnień
odchodząc błogosławiony
tanim suszem cynizmu
oswoiłaś bestię
będąc niczym zmienne dur-moll
wbijając sztylet mojej dłoni
w serce
odgrywam żałosny mimodram
dobijając się niemym krzykiem
spod nieużyźnionej ziemi
w którą plujesz kulkami różańca
słyszę crecendo aktu trzeciego
(nie)szczęśliwa miłość
topi adamentium
dałam się ponieść
piekielnym iluminacjom
syrenim śpiewem
kusiły niczym anioł Christine
chciałam posmakować
zakazanego owocu z drzewa
zdjąć chustę
w poczuciu mocy Gabriela
przełamałam herbatnik
za kilka srebrników
oddając syna na mękę
spisując wiarę krwią na apokryfie
***
szal meandry dusił szyję
zrzuciłam go w cholerę
już dość łamania paznokci
ansambli nawracających jak echo
uzyskałam stan (un)absolut
(...)
--- full text ---
1zw. nie miałam wyboru
musiałam wbić pazury
taka rola kobiety
subtelnej na pozór róży
uwerturą zaszłam go po cichu
myślał
że przyszłam wtulić się w ramiona
fleur(s) du mal
Ref. piekielne libretto otworzyła przede mną
nosiła brzemię pokusy
arią otwierała moje serce
krusząc bezszelestnie
sopranem katowała duszę
zrzucając z piedestału
zasiadła na tronie
płomień w kobiecym ciele
Zatańczy ze mną mordercze
(...)
--- full text ---
…swój chłop
bukowskie- kurwa
chowa w metaforze parasoli
alkoholik z setką tuszu w ręce
i starym kapeluszem na głowie
erotoman śpiący z
pierwszą lepszą anaforą
a może to
zwykły romantyk
wchodzący do jeziora po kilka nenufarów
skrobiący wiersze
na pudełkach bombonierek
nie powie wprost
mówiąc o wszystkim
(...)
--- full text ---
Popękane ręce.
Zdzieram z nich skórę,
jak myśli ze ściany.
Wybijam szybę w oknie przeszłości,
wpuszczając świeżość.
Firany falują w euforii.
Flamastrem kreślę bazgrołki.
Cóż, tak zwane plany na przyszłość.
A może wręcz kolokwialnie - marzenia.
Wertuję kartelusze tomiku Szymborskiej.
Szukam sensu życia? Namiętnych erotyków?
Nie. Samej siebie.
Długo szukać nie muszę,
biegnę jak sarna przez napisany las.
Wołając do Yeti.
nie napiszę wiersza
w dziesięć przysłowiowych minut
ani też w kilka dni
nie napiszę wiersza
w nieprzestępny rok
bo czy wiersz może powstać
tak szybko jak upływa życie
pomiędzy sekundami spadają
na podłogę skrawki chwil
wpół zapisane
rozgałęzienia wersów w cyklach
rozdrobniona intymność
nie napiszę do następnej gwiazdki
choć zaczęłam w dniu narodzin
skończę gdy ciało złożę
w zmierzchu pierzynie
