śpieszą się
niedbale
zarzucają szal
nie wiążą sznurówek
nie noszą czapek
mają zmarznięte stopy
z butów wyrasta im las
kiedy wchodzą na drzewo
wszystko widzą
ile się człowiek musi naczekać
na przystankach przy niedzieli
w sobotnie wieczory ile nawymyślać
sposobów na błękitne niebo
księżyc w pełni
krągłości ile ukryć
by miękko potem
wpadły w ręce pieszczotą
wiersze o miłości nie zmyślają
a że są chwilą
trwają jak długo zechcesz
zatrzymać ją przy sobie
Wiersze o miłości - tyle smaków ile znaczeń a znaczeń nieskończenie wiele. Dobrze, że są bo to znaczy, że i ona bywa...
report
witaj Leszku :))) dziękuję :)
report
Oj, ładnie, Arwenko. :) Ale co byś powiedziała na małą zmianę w końcówce? ;) Na - "a że są chwilą trwają jak długo zechcesz zatrzymać ją przy sobie" - myślę, że to jest bardziej zwięzłe i ma nieco lepszy rytm. Buziaki, Pacynko. :)
report
witaj Mi :))) zdjęłam dla cię czapkę niewidkę? :* propozycja do przyjęcia :))) buziak kochana :))))))
report
To nie chodź po torach, skoro już nie jesteś niewidzialna. ;))) Aha - "śpieszę" - lepiej brzmi "spieszę" - obie formy jednak są prawidłowe. Buzinek. :)
report
to najlepszy twoj wiersz Marzenko:)
report
Krysiu :* dziękuję :)
report
credo twojej duszy :) sciskam serdecznie:***
report
przepięknie płynie, perełka :))
report
dzięki milenko :))
report
Niepoprawne wciąż te wiersze o miłości, ale o ileż świat poezji byłby uboższy bez nich :) Niechaj więc trwają! Pozdrawiam :)
report
serdeczności Małgosiu :)
report
:)))
report
W Wierny :)))) :*
report