Zmiana sposobu prezentacji
ten winien jest grzechu zaniechania
kto kupuje dziewczynce niebieskiego misia
kocyk w czerwone traktory pomniejszone do garści
napełnia butelkę papką z surowego mięsa
kto wyjmuje szczebelek kiedy wspina się do kolan
zajętych przez damską torebkę upchaną trocinami
kto rozbija grzechotkę błyszczą słodką politurą groszki
turlają po różowym prześcieradle udając słodycze
ziemia nuci sytą kołysankę do snu z którego nie wolno budzić
głodnych dzieci obiecując zieloną trawę chrupiący księżyc
i słońce cytrynowe kto wybiera białą sukienkę pantofelki
ażurowe rajstopki sweterek i czapeczkę w stokrotki
a kwiaty? jakie ona lubi kwiaty no jakie do cholery!
i czy zakładać pieluszkę
jesteś smutny
yhy
to nie bądź!
yhy
nie możesz być jednocześnie gołębiem
i poetą
masz skrzydła wiesz jak latać
oni muszą sobie wyobrażać
a ty fruwasz bracie fruwaj!
yhy
no dalej łepek do góry
zobacz jakie cierpliwe drzewo
jak nam się pięknie układają liście
yhy
zatem trzymaj się piórczyku
już na mnie czekają
słyszałem że była kobietą
bzdury
ze mnie figlarz i wesołek
a wielkie damy nie odchodzą
trochę serio trochę na żarty
lecę może jeszcze wrócę
i coś pomyślimy z tym wierszem
yhy
pan wie że ja nie śpię.
proszę napisać do mnie kilka słów.
nie wierszem.
nie rozumiem zdań ubranych w suknie i garnitury.
pan pisze zapada zmrok.
a ja czuję zapach trawy.
ciekawskie jezioro marszczy czoło u brzegu.
wyglądamy śmiesznie w namiocie pełnym gwiazd.
księżyc skręca z zazdrości.
mógłby pan napisać opowiadanie o miłości.
pan ją chyba zna.
to ta brunetka o brązowych oczach.
w sandałkach na rzemyki i pomarańczowej sukience.
biega po ulicy wywraca budki telefoniczne.
pan nie odbiera.
upita tym samym jeziorem płynie na drugi brzeg po dotyk.
pan nie czeka.
o świcie biegnie po ciepłe bułki do piekarni.
pan nie jada śniadań poza domem.
może to nie tak że ja tych pana wierszy nie rozumiem.
one chyba zwyczajnie nie są do mnie.
proszę wybaczyć że niepokoiłam pana o tak późnej porze.
pan wie że ja nie śpię. proszę napisać do mnie kilka słów.
nie wierszem.
