|
| |
|
ALL WORKS
Poetry (191) Prose (12) Diary (9) Photography (18) Books (1)
Postcards (32) About me Friends (32) | |
Lato spadło na miasto prosto na stragany z owocami, rozstawione w każdym miejscu, które nie było w stanie się bronić, chociażby najmniejszą barierką, czy płotkiem.
Klara wybrała czerwone jabłko, przetarła dłonią skórkę i położyła na wadze. Sprzedawca przeliczył cenę i zainkasował należność w błyszczących monetach.
- Takie lato podzielone na pół… - pomyślała Klara przekrawając owoc w rozświetlonej przedpołudniowym słońcem kuchni. Przyjrzała się leżącym obok połówkom, z których wypadły pestki.
- Przypadki losu, dlaczego tak zmieniają życie? Tak drobne jak te nasionka.
Nie myślała o tym, czy tęskni, nie zastanawiała, czy będzie tęsknić tam, dokąd jedzie, chociaż wszystkie dotychczasowe decyzje wyglądały teraz na przypadkowe, nie zmieniła zdania. Za godzinę zamówi taksówkę i już jej tu nie będzie. Nie może się spóźnić na pociąg…
Skąd mogła wiedzieć w chwili, gdy składała dwie połówki jabłka, że pomyli perony? Nie przewidywała drobnych, jak te pestki, przypadków, które mogą zaginać czas i przestrzeń, zapisując w pamięci obraz, powracający przez lata.
Dla śpieszących się tego dnia podróżnych, przytulona do Marka, nie była połówką jabłka, a zwyczajnie – zakochaną dziewczyną.
Opowiedziałyśmy sobie z Klarą nasze historie, aby zapisać je jak najprościej. To jest właśnie jej historia.
Bardzo mi się podoba Twoje opowiadanie. Jedyna uwaga, dotyczy zdania "Przyjrzała się leżącym obok połówkom, z których przy krojeniu wypadły pestki" - wydaje mi się niepotrzebne "przy krojeniu". Pozdrawiam serdecznie
report
:-) Słusznie Aniu, to zdanie i tak już "okroiłam", ale jeszcze da się oczyścić! Pozdrawiam również!
report
lajano, zgrabnie budujesz własna czasoprzestrzeń, którą zabudowujesz bohaterami. Będę zaglądać.
report
:-) Dziękuję za miłe!
report