Ja mam duży dystans do haiku. Minimalizm nie jest też moją mocną stroną. No właśnie. Czy haiku to minimalizm z braku środków czy duże płótno z jednym pociągnięciem pędzla, idealnym. Aniu, pająk mi utkwił. A tu, przypominam siebie z dzieciństwa. No i wywołał refleksję..
Marzenko, każdy ma inną wrażliwość, co innego do niego trafia, mnie większość wierszy wydaje się przegadanych, dlatego ich nie komentuję, żeby nie skrzywdzić autora, bo zdaję sobie sprawę, że to moje dziwactwo. Myślę jednak, że dobre haiku, takie naprawdę dobre, ma moc by poruszyć każdego, jest w stanie zaskoczyć nawet osobę, która za minimalizmem w poezji nie przepada. Ja takiego wybitnego haiku jeszcze nie napisałam, ale wciąż mam nadzieję, że kiedyś olśnienie na mnie spłynie. Tymczasem próbuję, z różnym skutkiem, Rozumiem i nie mam nikomu za złe, jeśli ktoś pisze że to śmieszne, naiwne i do niczego. Haiku nauczyło mnie trochę pokory. Pozdrawiam Cię serdecznie
dyscyplina jest ważna, to czego ja się nauczyłam przez te kilka lat, to że haiku nie jest formą do wszystkiego, obcinając słowa do 17 sylab, czasem poświęca się zbyt wiele treści i wtedy trzeba wybrać miniaturę a nie haiku.
Aniu, na szczęście nie my decydujemy, który wiersz będzie/jest naszym najlepszym ;) Czytam Cię i widzę Twoją drogę przez haiku jaką do tej pory przeszłaś. I podziwiam :) Chyba czuję też, do czego zmierzasz. Poruszyć tak, żeby chciało się te słowa zapamiętać, powtarzać z wypiekami na twarzy jakby to była jakaś eureka! i Niezmiennie zadziwiać, jak w kilku słowach udało jej się mnie przekonać? ;) albo zabrać w miejsca, o których nie miało się pojęcia, albo w te znajome, o których musieliśmy zapomnieć, bo nie da się wszystkiego pamiętać. Nawet tego wszystkiego najlepszego :) Ściskam Aniu :)
I jeszcze, z lenistwa chyba, nie mogłabym podporządkować się formom. Bo nie umiem się pilnować pisząc. Dla mnie zatem to już wyższy poziom tworzenia, na razie nieosiągalny :) Pamiętam, ile kartek podarłam, łez wylałam ;) chcąc napisać villanellę, bo mnie wiese zapragnął nauczyć pisania ;) :*
jest tak jak piszesz, czasem zdarza się taki błysk, że między haiku a czytelnikiem powstaje niewidzialny most, przez mgnienie, które potrafi wracać. Ach, wiese, nie mam z nim kontaktu od lat, ale ten czas kiedy na Trumlu był wiese i issa i Miladora i sisey i wielu jeszcze innych autorów, których już tu nie ma, to były złote lata Trumla, nie ujmując nikomu z obecnych. A Twoją fasolkę, Marzenko, zapamiętałam chyba na cale życie.
to wszystko prawda, pod wieloma względami Truml mnie ukształtował jako autora, ludzie, których tu spotkałam nauczyli mnie więcej niż mądre książki, przeżyłam emocje, o które bym sama siebie nie podejrzewała, ciepły czas, masz rację, ze wciąż grzeje, też często wracam, zwłaszcza w słabszych chwilach
Piękne jest to co nas połączyło, piękni też ludzie... ale byli piękniejsi, kiedyś.. czasami boję się, że Truml zniknie. A wracam do naszych starych rozmów pod wierszami bardzo często.. nasze spotkania w realu też były czymś wyjątkowym.. wyjątkowe były miłości, o których wiem i nie wiem.. Powiem Ci Aniu, że ludzie, których tu poznałam, są mi najbliżsi ze wszystkich poznanych w życiu. Wyjątkowi ponad każdą miarę. Mam w domu ich książki, obrazy.. w ich tomikach są dedykowane mi wiersze i ja dużo wierszy pisałam dla nich. Przychodzimy tu /w większości/ nie tylko pokazać co tworzymy, ale też opowiedzieć swoją historię w słowach, które nie wszyscy potrafią zrozumieć, docenić. Mam tyle dobrych wspomnień.. i nawet wszystkie afery jakie miały tu miejsce są świadectwem na obecność wielkich emocji.. Mogłabym o tym fenomenie pisać i pisać :) Po fasolce staliśmy się z siseyem "nierozłączni" . Śledzę twórczość wszystkich, którzy zaczynali na Trumlu, nieśmiało. Aniu, jakie teraz oni tworzą piękne rzeczy! Tym bardziej, Truml pozostanie dla wielu kolebką nie tylko ich twórczości, ale i przyjaźni, takich na całe życie :*
Przepraszam, że nie w temacie haiku, lecz komentarzy, ale zalogowałam się, po przeczytaniu słów Istar. Tak to prawda, wiele osób z Trumla stało mi się bliższych niż realni znajomi. Lata mijają, a przyjaźnie trwają. Odnoszę wrażenie, że dzięki podobnej wrażliwości. Miło też patrzeć jak się zmieniamy, jak tworzymy.
Światełko, ale to właśnie haiku wzbudziło w nas takie refleksje. Czyż nie o to chodzi? No zobacz sama... i zgadzam się ze wszystkim o czym piszesz, tu i wszędzie :*
jeśli nie ulecisz, status spaceru samotny, może wydawać się wątpliwy..
report
słusznie, bez dwóch zdań, nie jest to wersja dopracowana
report
To rozkaz? :D
report
z zamierzchłych czasów pamiętam taką rymowankę: "biedroneczko leć do nieba, przynieś mi kawałek chleba" Rozkaz czy prośba?
report
w słowa złapana chwila...:)
report
tak :) dziękuję
report
jak mogłam przegapić? sorry :) może za bardzo się otuliłam od zimna.. ;) odchucham biedną krówkę w ciepłej dłoni :)
report
to tylko tradycja zimniej majówki, potem już będzie dobrze :) moc serdeczności, jeślinko
report
tak ciepło, że będziemy w klapkach po śniegu latać.. ;)
report
jak popatrzyłam na tegoroczne zdjęcia i filmiki znajomych z morsowania, to klapki na śniegu do pikuś :)
report
morsowanie w maju, no no, ale moi znajomi wybrali się na kajaki wczoraj i ktoś tam zaliczył wywrotkę, to chyba też było morsowanie.. ;)
report
ja dwa lata temu zaliczyłam wywrotkę na kajaku w lipcu i powiem Ci, że było to morsowanie pełną gębą :)
report
Ja mam duży dystans do haiku. Minimalizm nie jest też moją mocną stroną. No właśnie. Czy haiku to minimalizm z braku środków czy duże płótno z jednym pociągnięciem pędzla, idealnym. Aniu, pająk mi utkwił. A tu, przypominam siebie z dzieciństwa. No i wywołał refleksję..
report
Marzenko, każdy ma inną wrażliwość, co innego do niego trafia, mnie większość wierszy wydaje się przegadanych, dlatego ich nie komentuję, żeby nie skrzywdzić autora, bo zdaję sobie sprawę, że to moje dziwactwo. Myślę jednak, że dobre haiku, takie naprawdę dobre, ma moc by poruszyć każdego, jest w stanie zaskoczyć nawet osobę, która za minimalizmem w poezji nie przepada. Ja takiego wybitnego haiku jeszcze nie napisałam, ale wciąż mam nadzieję, że kiedyś olśnienie na mnie spłynie. Tymczasem próbuję, z różnym skutkiem, Rozumiem i nie mam nikomu za złe, jeśli ktoś pisze że to śmieszne, naiwne i do niczego. Haiku nauczyło mnie trochę pokory. Pozdrawiam Cię serdecznie
report
dla mnie haiku jest zabawą, ale bardzo precyzyjną i ćwiczącą.. zaczynając od wyboru tematu, żeby miał sens w tej formie.. :)
report
dyscyplina jest ważna, to czego ja się nauczyłam przez te kilka lat, to że haiku nie jest formą do wszystkiego, obcinając słowa do 17 sylab, czasem poświęca się zbyt wiele treści i wtedy trzeba wybrać miniaturę a nie haiku.
report
Aniu, na szczęście nie my decydujemy, który wiersz będzie/jest naszym najlepszym ;) Czytam Cię i widzę Twoją drogę przez haiku jaką do tej pory przeszłaś. I podziwiam :) Chyba czuję też, do czego zmierzasz. Poruszyć tak, żeby chciało się te słowa zapamiętać, powtarzać z wypiekami na twarzy jakby to była jakaś eureka! i Niezmiennie zadziwiać, jak w kilku słowach udało jej się mnie przekonać? ;) albo zabrać w miejsca, o których nie miało się pojęcia, albo w te znajome, o których musieliśmy zapomnieć, bo nie da się wszystkiego pamiętać. Nawet tego wszystkiego najlepszego :) Ściskam Aniu :)
report
I jeszcze, z lenistwa chyba, nie mogłabym podporządkować się formom. Bo nie umiem się pilnować pisząc. Dla mnie zatem to już wyższy poziom tworzenia, na razie nieosiągalny :) Pamiętam, ile kartek podarłam, łez wylałam ;) chcąc napisać villanellę, bo mnie wiese zapragnął nauczyć pisania ;) :*
report
jest tak jak piszesz, czasem zdarza się taki błysk, że między haiku a czytelnikiem powstaje niewidzialny most, przez mgnienie, które potrafi wracać. Ach, wiese, nie mam z nim kontaktu od lat, ale ten czas kiedy na Trumlu był wiese i issa i Miladora i sisey i wielu jeszcze innych autorów, których już tu nie ma, to były złote lata Trumla, nie ujmując nikomu z obecnych. A Twoją fasolkę, Marzenko, zapamiętałam chyba na cale życie.
report
to wszystko prawda, pod wieloma względami Truml mnie ukształtował jako autora, ludzie, których tu spotkałam nauczyli mnie więcej niż mądre książki, przeżyłam emocje, o które bym sama siebie nie podejrzewała, ciepły czas, masz rację, ze wciąż grzeje, też często wracam, zwłaszcza w słabszych chwilach
report
Piękne jest to co nas połączyło, piękni też ludzie... ale byli piękniejsi, kiedyś.. czasami boję się, że Truml zniknie. A wracam do naszych starych rozmów pod wierszami bardzo często.. nasze spotkania w realu też były czymś wyjątkowym.. wyjątkowe były miłości, o których wiem i nie wiem.. Powiem Ci Aniu, że ludzie, których tu poznałam, są mi najbliżsi ze wszystkich poznanych w życiu. Wyjątkowi ponad każdą miarę. Mam w domu ich książki, obrazy.. w ich tomikach są dedykowane mi wiersze i ja dużo wierszy pisałam dla nich. Przychodzimy tu /w większości/ nie tylko pokazać co tworzymy, ale też opowiedzieć swoją historię w słowach, które nie wszyscy potrafią zrozumieć, docenić. Mam tyle dobrych wspomnień.. i nawet wszystkie afery jakie miały tu miejsce są świadectwem na obecność wielkich emocji.. Mogłabym o tym fenomenie pisać i pisać :) Po fasolce staliśmy się z siseyem "nierozłączni" . Śledzę twórczość wszystkich, którzy zaczynali na Trumlu, nieśmiało. Aniu, jakie teraz oni tworzą piękne rzeczy! Tym bardziej, Truml pozostanie dla wielu kolebką nie tylko ich twórczości, ale i przyjaźni, takich na całe życie :*
report
Przepraszam, że nie w temacie haiku, lecz komentarzy, ale zalogowałam się, po przeczytaniu słów Istar. Tak to prawda, wiele osób z Trumla stało mi się bliższych niż realni znajomi. Lata mijają, a przyjaźnie trwają. Odnoszę wrażenie, że dzięki podobnej wrażliwości. Miło też patrzeć jak się zmieniamy, jak tworzymy.
report
Światełko, ale to właśnie haiku wzbudziło w nas takie refleksje. Czyż nie o to chodzi? No zobacz sama... i zgadzam się ze wszystkim o czym piszesz, tu i wszędzie :*
report