23 may 2011

poetry

Miladora
Miladora

suita wawelska

pod basztą wiatr trubadur na fletni tęsknie wieje
kołysze dzikim winem szeleszcząc w resztkach liści
skrzypią zawiasy w bramach wiatr wciska się w wierzeje
sutanną znów przemyka brunatny cień w zakrystii

pod smoczym niebem jamy kamienie brzęczą echem
gdzieś stroje klawesynu wibrują w nutach fermat
a poplątane dźwięki muzyki razem z szeptem
wiją się po krużgankach wplecione w słoje drewna

w parkiecie trzeszczą wieki arrasy drżą na ścianie
z portretów patrzą oczy w zadumie nad przeszłością
gdy smoki żyły jeszcze ukryte w smoczej jamie
i nocą wychodziły podkradać tańce gościom

w podziemiach ciągle słychać ton basso continuo
i dzień po dniu przemija cichnącym już kurantem
lecz nadal w pustkę komnat spowitych snu glazurą
spływają kształty cieni odległym kontredansem

Miladora
23 may 2011 at 11:37

Prawdziwe dzięki, Kasiu. :)))

report

Leszek Sobeczko
23 may 2011 at 11:41

jak Ty to robisz? dużo i dobrze, wszędzie o każdej porze; masz smoczą kondycję, zazdroszczę

report

Miladora
23 may 2011 at 11:47

Smoczo-śląską, Hanysku. ;))) Dzięki za pojawienie się. Ostatnio dla równowagi napisałam villę gliwicką. ;) A co. Gdzieś tam tkwią te korzonki jeszcze. ;) Buźka.

report

Wieśniak M
23 may 2011 at 11:54

smaczny krakowski kawałek krajobrazu Dzięki Miladoro nie nudziłem się ani razu

report

Miladora
23 may 2011 at 11:57

Dziękuję, panie W. :) Miło Cię gościć na Wawelu. ;)

report

laura bran
23 may 2011 at 16:04

nie miało być "kamiennie"? pięknie, wiersz z gatunku smooth, ale nie psuje mi do całości fraza z zadumą nad przeszłością. jedyny fragment odróżniający się od całości. albo muszę się przyzwyczaić :)

report

Miladora
23 may 2011 at 16:25

Nie, Laurko ;) - kamienie brzęczą echem. ;) Co do zadumy, trudno nie odnieść tego wrażenia, patrząc na obrazy w wawelskich komnatach. Jakby zastygły w czasie. Dzięki za odwiedziny. :)

report

laura bran
23 may 2011 at 16:32

jak ładnie do mnie mówisz :) nie miałabym nic przeciwko temu, by to jamy kamiennie brzęczały echem, bo wydłuża się wtedy fraza. wers nie jest podzielony na pół, ale to drobiazg, osobniczy i subiektywny. wiersz i tak bardzo mi się podoba :)

report

Miladora
23 may 2011 at 16:39

No tak, ale to jest smocze niebo jamy, gdzie te biedne smoki siedzą. ;) Nie chcę im zawalać je na głowę. :)))

report

Darek i Mania
23 may 2011 at 17:10

i co ja zrobię jak lubię zaglądać do Twoich wierszy i nawet smoki mnie nie przegonią ( są trubadurzy, dzikie wino, zakrystia, krużganki, smocza jama, kurant..) " gdy smoki żyły jeszcze ukryte w smoczej jamie i nocą wychodziły podkradać tańce gościom " ładnie ale żyły - wychodziły blisko -to z lekcji -trzeszczą- patrzą i żeby nie było żem złośliwy :) :) podoba się i to jak

report

Miladora
23 may 2011 at 18:23

To wewnętrzny rym, Dareczku. W wierszach rymowanych nie jest to dysonansem, ponieważ akcenty padają na rymy końcowe wersów. ;) Dziękuję za odwiedziny i zawsze masz prawo przyczepiać się do czego chcesz w rewanżu za moją apokalipsę. ;)))

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register