29 july 2011

diary

Wieśniak M
Wieśniak M

las

Idę w środku kohorty. Standaryzacja ubioru zapewnia mi anonimowość. Fakt podążania w najbardziej cywilizowanej armii świata napełnia dumą i spokojem. Muzyka nadaje rytm i tempo marszu. Lśnią orły w pełnym słońcu. I to właśnie słońce gubi mój dobry nastrój. Pot zalewa ciało a spierzchnięte usta proszą o przerwę w marszrucie na choć łyk zimnej wody. Lecz już w oddali majaczy nadzieja. Wyraźnie czernią napływa od horyzontu las. Bodajże teutoński. Zresztą co to za różnica.

Emma B.
15 january 2012 at 13:03

w tym dzienniku jest dzień dzisiejszy i można wiele sobie dopowiedzieć, ale lepiej pofilozofować niepublicznie

report

Wieśniak M
15 january 2012 at 13:28

:)))Dzięki Barbaro.Tak to moje lęki że idziemy w niepewne gąszcze zbyt ufni we własną moc:)))

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register